menu
Cisza na planie, a i tak było głośno o jednym wyborze. Dlaczego Krasinski uparł się przy Millicent Simmonds
Cisza na planie, a i tak było głośno o jednym wyborze. Dlaczego Krasinski uparł się przy Millicent Simmonds
Kiedy „Ciche miejsce” trafiło do kin, wielu widzów mówiło o tym samym - film naprawdę potrafił budować napięcie bez typowych horrorowych sztuczek. Ale za kulisami wydarzyło się coś jeszcze, co mocno wpłynęło na klimat całej historii.

W scenariuszu od początku była postać głuchej córki, Regan. Twórcy podkreślali jednak, że to John Krasinski - reżyser i odtwórca jednej z głównych ról - mocno naciskał, by w tej roli obsadzić głuchą aktorkę. W rozmowach o produkcji padało wprost, że „pchał” temat zatrudnienia Millicent Simmonds, bo zależało mu na autentyczności, a nie na udawaniu doświadczenia osoby niesłyszącej.

Dla widza efekt jest prosty do zauważenia - rodzina Abbottów komunikuje się w amerykańskim języku migowym (ASL) naturalnie, bez wrażenia, że ktoś tylko odrabia zadanie domowe na potrzeby scen. Z perspektywy planu filmowego oznaczało to jednak dodatkową pracę: trzeba było zadbać o to, żeby miganie wyglądało poprawnie i pasowało do emocji w danej scenie.

I tu pojawia się drugi wątek, który krąży w sieci najczęściej: że Millicent Simmonds po wejściu do obsady zaczęła uczyć ekipę języka migowego. Właśnie tak opisywano to w materiałach o kulisach produkcji - że pomagała wszystkim ogarnąć komunikację bez słów i że dawało to filmowi dodatkową warstwę.

Sama Simmonds w wywiadach tłumaczyła to trochę bardziej przyziemnie - pomagała „trochę”, ale na planie był też doradca ASL, który tłumaczył kwestie na język migowy i uczył resztę ekipy. Ona natomiast była tą osobą, do której przychodzono, gdy trzeba było dopracować emocje albo zrobić coś szybciej i bardziej naturalnie - bo doradztwo językowe to jedno, a aktorskie „czy to zagra” to drugie.

W tym wszystkim najciekawsze jest to, że jej obecność nie kończyła się na samym miganiu. Millicent podkreślała, że Krasinski naprawdę chciał jej opinii - pytał o doświadczenia i o to, jak Regan mogłaby zachowywać się w takim świecie. Chodziło o coś więcej niż „postać z cechą” - jej głuchota miała działać w fabule jak realny element życia rodziny, a nie dekoracja.

To właśnie dlatego ta historia z planu tak dobrze się niesie po internecie. Bo w filmie, w którym każdy dźwięk może zabić, jedna decyzja castingowa zrobiła coś odwrotnego - dodała historii wiarygodności i sprawiła, że cisza na ekranie brzmi bardziej prawdziwie.

Źródło foto: LA LATA (YouTube) - „Millicent Simmonds”, la actriz sordomuda de UN LUGAR EN SILENCIO quiere interpretar a una villana, 6.06.2021 - licencja CC BY 3.0,

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku