menu
Dlaczego w samolocie wszystko smakuje jak papier? To nie wina kucharza!
Dlaczego w samolocie wszystko smakuje jak papier? To nie wina kucharza!
Zjawisko mdłego posiłku na wysokości dziesięciu tysięcy metrów to doświadczenie niemal uniwersalne, jednak rzadko kiedy winę za ten stan rzeczy ponosi szef kuchni. Prawda o tym, dlaczego nasze ulubione dania tracą wyrazistość zaraz po starcie, kryje się w fascynującym połączeniu biologii i fizyki kabiny pasażerskiej.

Gdy tylko drzwi samolotu zostają zamknięte, a ciśnienie zaczyna się zmieniać, nasze ciało przechodzi w swoisty tryb przetrwania, który bezpośrednio uderza w zmysły odpowiedzialne za przyjemność z jedzenia.

Głównym winowajcą jest ekstremalnie suche powietrze, którego wilgotność w kabinie spada poniżej dwunastu procent, czyli poziomu niższego niż na niejednej pustyni. Tak drastyczna zmiana sprawia, że śluzówki nosa i jamy ustnej błyskawicznie wysychają, co dosłownie usypia nasze receptory smakowe, obniżając odczuwanie słodyczy i słoności nawet o jedną trzecią. Ponieważ smak jest w osiemdziesięciu procentach kreowany przez węch, zablokowane przez suchość cząsteczki aromatów nie są w stanie dotrzeć do mózgu, przez co potrawy wydają się nam jałowe i pozbawione głębi.

Sytuację dodatkowo komplikuje jednostajny szum silników, który według psychologów działa jak akustyczny filtr tłumiący doznania smakowe. W tym hałaśliwym środowisku nasze mózgi stają się mniej wrażliwe na cukier, co wyjaśnia, dlaczego desery w chmurach rzadko zachwycają.

Wyjątkiem od tej reguły pozostaje jedynie smak umami, którego pełne są pomidory - to właśnie dlatego sok pomidorowy, na ziemi często pomijany, w samolocie smakuje nadzwyczaj orzeźwiająco i wyraziście.

Linie lotnicze, świadome tych ograniczeń, celowo przesalają i mocno przyprawiają posiłki, próbując oszukać naszą tymczasową niepełnosprawność sensoryczną i przywrócić jedzeniu choć odrobinę ziemskiego charakteru.

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku