69
wyświetlenia
wyświetlenia
Łukasz Mejza znów znalazł się w centrum medialnego zamieszania. Polityk, który niedawno wyleciał z klubu PiS, miał według doniesień rozmawiać z organizacją Prime MMA o potencjalnym występie we freak fightach. Temat szybko stał się głośny, bo Mejza sam wcześniej sugerował, że mógłby wejść do klatki, jeśli za walkę otrzymałby milion złotych i przeznaczył te pieniądze na cel charytatywny.
Problem w tym, że taka wycena najwyraźniej nie zrobiła wrażenia na organizatorach. Tomasz Bezrąk, prezes Prime MMA, stwierdził, że rozmowy faktycznie były, ale kwota miliona złotych była zbyt wysoka. Według jego słów federacja była zainteresowana występem Mejzy, ale nie za takie pieniądze, bo polityk „nie jest tyle wart”. W praktyce oznacza to, że medialny debiut w oktagonie może skończyć się dokładnie tak samo szybko, jak się zaczął — na rozmowach i internetowych żartach.
Reklama
Rozmowy na Facebooku