wyświetlenia
Do ataku doszło w czwartek w samo południe w Neapolu. Kilku uzbrojonych mężczyzn napadło na oddział banku i przetrzymywało znajdujące się tam osoby jako zakładników. Na miejsce ściągnięto służby, a negocjacje ze sprawcami trwały około dwóch godzin. W końcu do akcji wkroczyły oddziały specjalne.
W czasie szturmu strażacy wybijali okna taranami i pomagali ludziom wydostać się na zewnątrz. Część zakładników była w silnym szoku, niektórzy płakali, a sześciu osobom trzeba było udzielić pomocy medycznej. Mimo ogromnego napięcia i groźnie wyglądającej akcji, nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Z relacji jednego z zakładników wynikało też, że napastnicy byli uzbrojeni, ale nie użyli przemocy wobec przetrzymywanych osób.
Najbardziej sensacyjny okazał się jednak sam sposób ucieczki. Według ustaleń sprawcy zniknęli przez tunel połączony z siecią kanalizacyjną. To właśnie tamtędy mieli wydostać się z miejsca zdarzenia, zanim służby przejęły pełną kontrolę nad sytuacją.
Policja opublikowała później materiał pokazujący, jak wyglądał skarbiec po napadzie. Nagranie tylko podkręciło zainteresowanie sprawą, bo całość wyglądała jak efekt bardzo dokładnie zaplanowanej akcji. Wszystko wskazuje na to, że napastnicy interesowali się przede wszystkim prywatnymi skrytkami depozytowymi. Nie było od razu jasne, co dokładnie udało im się zabrać, ale włoskie media informowały, że mogli splądrować wiele sejfów.
To właśnie ten element najmocniej działa na wyobraźnię. Nie chodziło o zwykły napad, ale o operację, która musiała być przygotowywana wcześniej i z dużą precyzją. Połączenie zakładników, uzbrojonych sprawców, szturmu służb i ucieczki kanałami sprawiło, że o sprawie zrobiło się głośno daleko poza Włochami.
Śledczy nadal próbują ustalić, kim byli napastnicy i jak dokładnie przygotowali cały plan. Jedno jest pewne - to był jeden z tych napadów, które bardziej przypominają kinowy thriller niż realne wydarzenia.
Rozmowy na Facebooku