59
wyświetlenia
wyświetlenia
W 1932 roku w Australii doszło do jednego z najbardziej absurdalnych epizodów w historii – tzw. „wojny z emu”. Po I wojnie światowej wielu weteranów otrzymało ziemię w Australii Zachodniej, gdzie zaczęli prowadzić farmy. Problem pojawił się, gdy około 20 tysięcy emu zaczęło migrować przez te tereny, niszcząc uprawy pszenicy i ogrodzenia. Zdesperowani rolnicy poprosili rząd o pomoc, a władze wysłały wojsko uzbrojone w karabiny maszynowe.
Żołnierze rozpoczęli operację z użyciem karabinów maszynowych Lewis, jednak szybko okazało się, że ptaki są zaskakująco trudnym przeciwnikiem. Emu poruszały się bardzo szybko, rozpraszały w małe grupy i potrafiły biec nawet 50 km/h. Próby ustawienia zasadzek czy ostrzału z ciężarówki kończyły się głównie niepowodzeniem, a broń często się zacinała.
Reklama
Rozmowy na Facebooku