wyświetlenia
Całość trwa kilka sekund i przebiega z zadziwiającą precyzją. Małpka doskonale wiedziała, co robi - otworzyła plecak, znalazła jedzenie i poszła konsumować. Turysta mógł tylko popatrzeć.
Znany proceder, znane miejsce
Gibraltar słynie z magotów - jedynych dzikich małp żyjących w Europie. Na Skale Gibraltarskiej mieszka ich około 230-250 osobników w pięciu stadach. Wyglądają uroczo, ale od lat są postrachem turystów. Wskakują na plecaki, wyrywają jedzenie z rąk, otwierają torby i potrafią być naprawdę agresywne - zdarzają się ugryzienia i zadrapania. Na miejscu są tablice z ostrzeżeniami, a dokarmianie małp jest surowo zakazane - kara wynosi do 500 funtów gibraltarskich, a w rezerwacje nawet 600 euro.
To zresztą niejedyna taka historia z udziałem Polaków. Wcześniej media opisywały przypadek polskiej rodziny z dziećmi, której małpki rozerwały torbę i zabrały przekąski w ciągu kilku sekund.
Legenda starsza niż Gibraltar brytyjski
Magoty są na Skale Gibraltarskiej od wieków - pierwsze wzmianki o nich pochodzą z 1610 roku. Krąży legenda, że gdy tylko małpy opuszczą Gibraltar, Brytyjczycy utracą to terytorium. Winston Churchill traktował ją na tyle poważnie, że w 1942 roku, gdy populacja magotów drastycznie zmalała, nakazał sprowadzenie nowych osobników z Algierii.
Dziś małpki są pod stałą opieką weterynaryjną, każda ma microchip i własne imię. Niestety ich bliskość z turystami sprawiła, że stały się coraz bardziej bezczelne - i coraz sprawniejsze w otwieraniu plecaków.
"Atak małpy na polskich turystów!!!" 🤡👇 pic.twitter.com/KGOxllAIYM
— NieDlaLewactwa (@TylkoPrawi) May 4, 2026
Rozmowy na Facebooku