wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Autorka relacji przyznała, że wcześniej słyszała o podobnych przypadkach, ale głównie na terenie Hiszpanii. Ostrzegali ją przed tym inni kierowcy, a także mechanik, z którym miała kontakt. Nie spodziewała się jednak, że podobna historia spotka ją właśnie we Włoszech.
Z jej słów wynika, że znalazła się w na tyle niekomfortowej i napiętej sytuacji, że początkowo była gotowa przekazać 40 euro, by jak najszybciej zakończyć cały incydent. Problem pojawił się w momencie, gdy druga strona zażądała większej kwoty. To wtedy uznała, że nie może ulec i postanowiła dochodzić swoich racji.
Cała sprawa została zgłoszona na policję. Według relacji kobieta usłyszała jednak, że funkcjonariusze nie mogą nic z tym zrobić. Taka odpowiedź tylko zwiększyła jej frustrację. Zwróciła uwagę, że jeśli ktoś raz stosuje taki numer i nie ponosi konsekwencji, to może próbować ponownie na kolejnych ofiarach. Odpowiedź, którą otrzymała, była krótka i rozczarowująca.
Ta historia pokazuje, że na trasie można paść ofiarą nie tylko kradzieży, ale też presji psychicznej i prób naciągnięcia na pieniądze. W przypadku kierowców TIR-ów ryzyko może być jeszcze większe, bo często poruszają się samotnie, daleko od domu i pod presją czasu. W takich warunkach łatwo o stres i pochopną decyzję.
Najważniejsze w podobnych sytuacjach jest zachowanie spokoju, ostrożność i dokumentowanie zdarzenia, jeśli tylko jest to możliwe. Nawet jeśli finał zgłoszenia nie daje satysfakcji, takie relacje są ważnym ostrzeżeniem dla innych kierowców.
Rozmowy na Facebooku