wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Autor filmu postanowił sprawdzić, co dzieje się wewnątrz radiowozu zaparkowanego przy trasie, którą – jak twierdzi – pokonuje codziennie. Na opublikowanym materiale widać, jak mężczyzna podchodzi do przedniej części pojazdu i zbliża telefon bezpośrednio do maski. Ma to być dowód na to, że silnik samochodu jest włączony, co generuje niepotrzebne koszty. Następnie autor przechodzi do boku auta, próbując zarejestrować telefonem to, co dzieje się w środku. Mimo że wewnątrz pojazdu widać zarysy postaci, nie reagują one w żaden sposób na obecność nagrywającego, który kręci się tuż przy drzwiach radiowozu.
Uwagę obserwatorów zwracają również mocno zaparowane szyby pojazdu, co zdaniem autora nagrania świadczy o tym, że mundurowi przebywają w nim od dłuższego czasu w bezruchu. Mężczyzna w swoim wpisie nie kryje oburzenia sytuacją, pytając o to, jak wydawane są pieniądze podatników. Twierdzi również, że nie jest to odosobniony przypadek, lecz stała praktyka tego konkretnego patrolu, który o tej porze ma regularnie urządzać sobie drzemki w tym samym miejscu.
Z nagrania trudno jednoznacznie potwierdzić, że funkcjonariusze faktycznie spali, ponieważ widoczność przez szyby jest ograniczona. Jednak całkowity brak reakcji na osobę kręcącą się z telefonem wokół auta służbowego budzi największe kontrowersje. Autor podkreśla, że mimo zbliżania aparatu do szyb i wyraźnego filmowania wnętrza, nikt w środku nie podjął próby interwencji ani nie sprawdził celu prowadzonych nagrań.
Postój pojazdu z włączonym silnikiem w obszarze zabudowanym przez czas dłuższy niż jedna minuta jest w Polsce wykroczeniem, za które grozi mandat. Zasada ta dotyczy wszystkich kierowców, choć w przypadku służb mundurowych na zadaniu często pojawiają się pytania o zasadność takiego zachowania.
Rozmowy na Facebooku