wyświetlenia
Wszystko zaczęło się około godziny 21:00, gdy funkcjonariusz drogówki zatrzymał kierowcę do rutynowej kontroli. W pewnym momencie kontrolowany mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy 112 i zgłosił podejrzenie, że policjant może być pod wpływem środków odurzających. Na miejsce skierowano dodatkowe patrole, żeby sprawdzić sytuację na miejscu i przeprowadzić badania.
Z informacji przekazanych przez policję wynika, że alkomat nie wykazał alkoholu ani u kierowcy, ani u funkcjonariusza. Sprawa nie skończyła się jednak na tym, bo wykonano testy na obecność narkotyków. Te miały dać wynik dodatni zarówno u policjanta, jak i u kierowcy. W takiej sytuacji standardem są dalsze procedury - od obu osób pobrano krew do badań laboratoryjnych, które mają ostatecznie potwierdzić, jakie substancje i w jakich ilościach znajdowały się w organizmie.
Funkcjonariusz został zawieszony w obowiązkach. Równolegle prowadzone są czynności w sprawie kierowcy - media podają też, że mógł on nie mieć uprawnień do kierowania, co oznaczałoby dla niego kolejne kłopoty.
To jedna z tych historii, w których zgłoszenie z kontroli drogowej natychmiast uruchamia całą lawinę procedur - i potrafi obrócić się przeciwko każdemu, kto akurat stał po jednej lub drugiej stronie radiowozu.
Zdjęcie poglądowe. Źródło: Policja Mazowiecka
Rozmowy na Facebooku