wyświetlenia
Według ustaleń policji wszystko zaczęło się od telefonu od mężczyzny, który przedstawił się jako funkcjonariusz. Twierdził, że dane seniorki trafiły w ręce przestępców i że szykują oni włamanie na jej konto. Chwilę później do rozmowy dołączyła osoba podająca się za prokuratora. Obaj przekonywali, że trwa tajna akcja, a kobieta może pomóc w ujęciu sprawców - ale tylko pod warunkiem pełnej dyskrecji.
Od lutego do kwietnia 2025 roku seniorka wypłacała pieniądze z banków, wpłacała gotówkę we wpłatomatach i wykonywała przelewy na wskazane rachunki. Wmawiano jej, że środki są „zabezpieczane” na potrzeby działań policji lub trafiają na specjalne konto kontrolowane przez funkcjonariuszy. Była prowadzona krok po kroku - gdzie iść, co powiedzieć w banku, co zrobić przy wpłatomacie i jak nie wzbudzać podejrzeń. Zdarzało się też, że przy wpłatomatach pojawiali się nieznani jej mężczyźni, którzy „pomagali” w całej operacji.
W pewnym momencie kazano jej również sprzedać biżuterię i przekazać gotówkę na potrzeby rzekomej akcji. Kobieta mieszka sama i nikomu nic nie powiedziała, bo czuła się związana „przysięgą”. Dopiero po czasie nabrała wątpliwości i zgłosiła sprawę policji.
Zdjęcie poglądowe. Źródło: pl.freepik.com
Rozmowy na Facebooku