menu
Uwierzyła, że to prawdziwa akcja policji, bo kazali przysiąc na Pismo Święte. Tak straciła ponad 150 tys. zł
Uwierzyła, że to prawdziwa akcja policji, bo kazali przysiąc na Pismo Święte. Tak straciła ponad 150 tys. zł
Oszuści podszywający się pod policjantów i prokuratora przekonali mieszkankę Siedlec, że bierze udział w tajnej operacji wymierzonej w grupę przestępców. Brzmiało bardzo wiarygodnie - było dużo presji, straszenia i zakaz rozmów z kimkolwiek. kazali jej nawet przysiąc na Pismo Święte, że zachowa wszystko w tajemnicy i „zabierze to do grobu”. Kobieta uwierzyła i przez kolejne tygodnie wykonywała polecenia, tracąc w sumie ponad 150 tysięcy złotych.

Według ustaleń policji wszystko zaczęło się od telefonu od mężczyzny, który przedstawił się jako funkcjonariusz. Twierdził, że dane seniorki trafiły w ręce przestępców i że szykują oni włamanie na jej konto. Chwilę później do rozmowy dołączyła osoba podająca się za prokuratora. Obaj przekonywali, że trwa tajna akcja, a kobieta może pomóc w ujęciu sprawców - ale tylko pod warunkiem pełnej dyskrecji.

Od lutego do kwietnia 2025 roku seniorka wypłacała pieniądze z banków, wpłacała gotówkę we wpłatomatach i wykonywała przelewy na wskazane rachunki. Wmawiano jej, że środki są „zabezpieczane” na potrzeby działań policji lub trafiają na specjalne konto kontrolowane przez funkcjonariuszy. Była prowadzona krok po kroku - gdzie iść, co powiedzieć w banku, co zrobić przy wpłatomacie i jak nie wzbudzać podejrzeń. Zdarzało się też, że przy wpłatomatach pojawiali się nieznani jej mężczyźni, którzy „pomagali” w całej operacji.

W pewnym momencie kazano jej również sprzedać biżuterię i przekazać gotówkę na potrzeby rzekomej akcji. Kobieta mieszka sama i nikomu nic nie powiedziała, bo czuła się związana „przysięgą”. Dopiero po czasie nabrała wątpliwości i zgłosiła sprawę policji.

Zdjęcie poglądowe. Źródło: pl.freepik.com

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku