wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Uwagę postronnych osób przykuł fatalny stan techniczny pojazdu - jedno z tylnych kół samochodu było całkowicie zablokowane i w ogóle się nie kręciło. Mimo to auto poruszało się po drodze z wyraźną prędkością, ciągnąc nieruchomą oponę po asfalcie.
Świadkowie, którzy zarejestrowali całe zdarzenie, próbowali natychmiast zareagować. Widząc, że sytuacja stwarza realne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu, zaczęli trąbić i mrugać światłami drogowymi. Ich celem było zwrócenie uwagi kierowcy, który mógł nie mieć świadomości awarii. Zakładali, że po otrzymaniu wyraźnych sygnałów od innych prowadzących, mężczyzna zjedzie na pobocze, aby sprawdzić, co dzieje się z jego samochodem. Zablokowany mechanizm mógł przecież doprowadzić do nagłego rozerwania opony lub utraty panowania nad pojazdem.
Zamiast spodziewanego zatrzymania się, kierowca Passata podjął próbę ucieczki. Po zauważeniu, że inny samochód próbuje nawiązać z nim kontakt, gwałtownie przyspieszył, ignorując wszelkie prośby o zjazd na bok. Mężczyzna zaczął kluczyć po bocznych, wąskich uliczkach, wykonując szybkie manewry, byle tylko zgubić jadących za nim świadków. Na udostępnionym nagraniu wyraźnie widać, że zablokowane koło ani na moment nie drgnęło, a ogromne tarcie o nawierzchnię nie skłoniło prowadzącego do przerwania jazdy.
Ostatecznie autorzy nagrania zdecydowali się odpuścić dalsze podążanie za uciekinierem. Jak przyznali w opisie filmu, zachowanie kierowcy Volkswagena było na tyle nielogiczne i ryzykowne, że dalsza próba interwencji nie miała sensu. Auto zniknęło w gąszczu lokalnych uliczek, a prowadzący kontynuował podróż niesprawnym pojazdem. Film stanowi jaskrawy przykład tego, jak niektórzy właściciele aut potrafią zignorować oczywiste usterki techniczne, narażając siebie i innych na niebezpieczeństwo.
Rozmowy na Facebooku