wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Cała sytuacja rozegrała się w momencie, gdy kierowca próbował wprowadzić auto w kontrolowany poślizg. Zamiast płynnego „latania boczkiem”, BMW z dużą siłą uderzyło w krawężnik. Siła uderzenia była na tyle duża, że samochód dosłownie zaczął się rozpadać na oczach rozbawionych, a po chwili zszokowanych świadków.
Efekty tego nieudanego manewru są opłakane. Na nagraniu wyraźnie widać, że z podwozia momentalnie wylały się wszystkie płyny eksploatacyjne, co sugeruje poważne uszkodzenie miski olejowej lub innych kluczowych elementów jednostki napędowej. Oprócz „skasowanego” silnika, w BMW zostało mocno wygięte koło oraz zniszczone lewe nadkole. Zamiast podziwu i braw, kierowca musiał zmierzyć się z ogromnym wstydem przed znajomymi i perspektywą wizyty u mechanika, która z pewnością pochłonie fortunę.
To nagranie szybko stało się hitem internetu, ku przestrodze innych fanów szybkiej jazdy pod publiczkę. Okazuje się, że krawężnik bywa bezlitosnym weryfikatorem umiejętności, a próba driftu bez odpowiedniego przygotowania kończy się zazwyczaj tak samo – na lawecie i z pustym portfelem.
Rozmowy na Facebooku