menu
Łukasz Mejza „zebrał” już 163 pkt karne i powinien prawie 7 razy stracić prawko, ale jest posłem i ma immunitet
Łukasz Mejza „zebrał” już 163 pkt karne i powinien prawie 7 razy stracić prawko, ale jest posłem i ma immunitet
Sprawa drogowych wykroczeń Łukasza Mejzy zrobiła się jeszcze głośniejsza po ujawnieniu, że po zsumowaniu wszystkich opisanych naruszeń na jego koncie ma być już 163 punkty karne. Do tego dochodzą jeszcze mandaty o łącznej wartości 17 800 zł. Chodzi o wykroczenia zarejestrowane zarówno przez fotoradary, jak i podczas policyjnej kontroli.

Najmocniej działa tu sama skala. W Polsce przekroczenie 24 punktów karnych oznacza utratę uprawnień. Przy wyniku 163 punktów mowa więc o liczbie, która wielokrotnie przekracza dopuszczalny limit. W praktyce oznacza to, że zwykły kierowca przy takim wyniku dawno straciłby prawo jazdy i musiałby przechodzić całą procedurę odzyskiwania uprawnień.

Z wcześniejszych informacji wynikało, że chodziło o 99 punktów karnych za serię przekroczeń prędkości. Później lista wykroczeń jeszcze się wydłużyła. Wśród nich pojawiły się kolejne przypadki szybkiej jazdy, a jednym z najmocniej komentowanych był ten, gdy Mejza miał pędzić 200 km/h na trasie S3, czyli o 80 km/h za szybko.

To właśnie dlatego sprawa przestała wyglądać jak zwykła seria mandatów, a zaczęła przypominać historię kierowcy, który przez długi czas zachowywał się tak, jakby przepisy go nie obowiązywały. Nie chodzi tu o jedno czy dwa wykroczenia, ale o długi ciąg powtarzających się naruszeń, które po zsumowaniu dały gigantyczny wynik.

W tle pojawia się też temat immunitetu poselskiego. I to właśnie on najmocniej rozpala komentarze. Dla wielu osób cała sytuacja wygląda jak przykład podwójnych standardów - zwykły kierowca szybko straciłby uprawnienia, a tu przez długi czas sprawa toczyła się w innym trybie, bo dotyczyła posła. To sprawia, że emocje wokół tej historii są dużo większe niż przy zwykłych doniesieniach o mandatach.

Sam Mejza tłumaczył, że chodzi o stare, skumulowane sprawy, a część korespondencji miała trafiać na dawny adres. Jednocześnie przyznał, że przekraczał prędkość i za to przeprosił. To jednak nie zmienia faktu, że po zsumowaniu wszystkich opisanych przypadków mowa o wyniku, który robi ogromne wrażenie i natychmiast wywołuje pytanie, jak długo jeszcze taka sytuacja mogła trwać.

 

Cała historia znów pokazuje, jak mocno opinię publiczną drażnią sytuacje, w których polityk sprawia wrażenie osoby funkcjonującej na innych zasadach niż reszta kierowców. 163 punkty karne to liczba, obok której trudno przejść obojętnie. Zwłaszcza gdy chodzi o osobę publiczną i posła.

Foto KPP w Nowym Dworze Mazowieckim
Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku