wyświetlenia
Propozycja nie do przyjęcia
Gortat przyznał, że sam został zaproszony do udziału w akcji. Problem w tym, że zaproszenie przyszło mocno na ostatnią chwilę, a warunki okazały się zaskakujące.
- Ale na ostatniego dnia czy tam przedostatniego dnia, jak zadzwoniliśmy tam, bo też nas poproszono, czy możemy tam się pojawić, to dostaliśmy ofertę, żeby przyjść między 3 a 7 w nocy - powiedział Gortat.
Były zawodnik NBA nie ukrywał, że ta propozycja go zaskoczyła. Do tego doszedł jeszcze jeden warunek.
- Mnie jeszcze do nas powiedzieli, że będziesz musiał stanąć w kolejce na klatce i poczekać - relacjonował.
„Raz, że mam 3-miesięczne dziecko"
Gortat odmówił bez wahania, tłumacząc swoją decyzję dwoma konkretnymi powodami.
- Powiedziałem, że sorry chłopaki, ale raz, że mam dziecko 3-miesięczne, z którym śpię i karmię w nocy, a dwa, żeby pojechać do Warszawy, stać na klatce, żeby wbić się na streama 10-minutowego, to jeszcze nie zwariowałem - podsumował krótko były koszykarz.
Stream, który przeszedł do historii
Przypomnijmy - charytatywny stream Łatwoganga trwał 9 dni i zebrał ponad 251 milionów złotych na rzecz fundacji Cancer Fighters pomagającej dzieciom chorym na nowotwory. W kawalerce Piotra Garkowskiego pojawiły się dziesiątki polskich gwiazd - od Wojciecha Szczęsnego przez Katarzynę Nosowską po Blankę Lipińską. Gortat był jednym z nielicznych głośnych nazwisk, których na streamie zabrakło - teraz wiadomo dlaczego.
Marcin Gortat w PostPrimePL powiedział dlaczego nie pojawił się na charytatywnym streamie Łatwoganga⤵️
— FAST INFO (@FastInfo) May 17, 2026
🗣️: "Ale na ostatniego dnia czy tam przedostatniego dnia, jak zadzwoniliśmy tam, bo też nas poproszono, czy możemy tam się pojawić, to dostaliśmy ofertę, żeby przyjść między 3… pic.twitter.com/yNgniQ1DVx
Rozmowy na Facebooku