wyświetlenia
Co widać na nagraniu?
Z opublikowanego materiału wynika, że kierowca osobówki rozpoczął manewr wyprzedzania dokładnie w tym samym momencie, co motocyklista. Sytuacja była dynamiczna i - jak przyznają sami komentujący - zdania co do winy są podzielone. Gdyby jednak na tym się skończyło, sprawa pewnie przeszłaby bez echa.
Motocyklista postanowił zwolnić i wyrazić swoje niezadowolenie wobec kierowcy, co - choćby mimowolnie - zostało uwiecznione na nagraniu. I właśnie to go "zdradziło". Chwilę po tym, gdy demonstrował pretensje, sam jechał przeciwnym pasem ruchu a następnie przejechał przez przejście dla pieszych - a wszystko to zarejestrowała jego własna kamera.
Internauci szybko wytknęli sprzeczność
Komentarze pod postem na X podzieliły się na dwa obozy. Część użytkowników broni motocyklisty, argumentując, że gdyby nie manewr kierowcy osobówki, do całej sytuacji w ogóle by nie doszło - wyprzedzanie zostałoby zakończone w bezpiecznym miejscu i czasie.
Druga - jak się wydaje liczniejsza - grupa wskazuje jednak na oczywistą ironię sytuacji. Autor nagrania znalazł czas i miejsce, żeby zwolnić i pokazać frustrację, ale nie zauważył - lub zignorował - że robi to w niedozwolonym miejscu. Jak ujął to jeden z komentujących pod oryginalnym postem: "Patrzcie w lusterka, ludzkie pociski są wszędzie"
Podwójna ciągła i pasy - to nie są szczegóły
Warto przypomnieć, że wyprzedzanie na podwójnej linii ciągłej jest bezwzględnie zakazane - niezależnie od okoliczności i tego, co robią inni uczestnicy ruchu. Podobnie jazda przez przejście dla pieszych z naruszeniem przepisów naraża na poważne konsekwencje - zarówno prawne, jak i te znacznie groźniejsze, związane z bezpieczeństwem.
Motocykliści - ze względu na swoją ekspozycję i prędkości, z jakimi się poruszają - są szczególnie narażeni na skutki kolizji. To sprawia, że samodzielne łamanie przepisów, nawet "w odpowiedzi" na zachowanie innego kierowcy, jest działaniem przeciwko sobie.
Morał z historii sam się nasuwa
Przypadek motoboygsxr to klasyczny przykład tego, jak chęć udowodnienia racji w internecie może obrócić się przeciwko autorowi. Nagranie miało pokazać winę kierowcy osobówki - a skończyło się dyskusją o tym, kto tak naprawdę powinien uważać na drodze.
Niezależnie od tego, kto "zaczął" - przepisy ruchu drogowego nie przewidują wyjątków na złość ani demonstrację niezadowolenia. I tego żadne nagranie nie zmieni.
Motocyklista narzeka, że mu gość zajechał drogę, a tym samym wyprzedza na podwójnej i przejściu dla pieszych...
— deZeZed (@deZeZed) April 25, 2026
Patrzcie w lusterka, ludzkie pociski są wszędzie.
Agent: motoboygsxr pic.twitter.com/FKKC6NZKSj
Rozmowy na Facebooku