wyświetlenia
Nagranie z wideorejestratora pod artykułem
Śledczy podają też, że mężczyzna miał wyprzedzać inne auta slalomem, a potem doprowadzić do kontaktu z Toyotą, która po chwili dachowała. Za sam wypadek może mu grozić do 20 lat więzienia. Nowe ustalenia pokazują, że śledczy mają już wstępną wersję przebiegu tragicznych wydarzeń. Według prokuratury kierowca Audi jechał agresywnie, zmieniał pasy i wyprzedzał inne samochody slalomem. W pewnym momencie tyłem swojego Audi zahaczył o przód Toyoty, która została wytrącona ze swojego toru jazdy.
To właśnie wtedy Toyota miała przebić się na przeciwległy pas ruchu, gdzie zderzyła się z kolejnymi autami, a następnie dachowała. W całym zdarzeniu uczestniczyło sześć pojazdów, a skutki okazały się tragiczne. Na miejscu zginęły dwie osoby podróżujące Toyotą.
Bardzo poważnie brzmią też informacje dotyczące samego podejrzanego. Prokuratura przekazała, że kierujący Audi miał dwa aktywne zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów. Jeden z nich był związany z wcześniejszym prowadzeniem auta pod wpływem alkoholu. Dodatkowo z jego własnego oświadczenia wynika, że jeszcze przed wypadkiem, około godziny 14, wypił około jednego litra wódki.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Śledczy zapowiedzieli dalsze czynności wyjaśniające, a kluczową rolę odegrają teraz biegli, którzy mają ustalić, jaki dokładnie poziom alkoholu miał mężczyzna we krwi w chwili wypadku. To może mieć ogromne znaczenie dla dalszego toku postępowania i kwalifikacji prawnej czynu.
W chwili przekazywania najnowszych informacji obaj podejrzani byli jeszcze przesłuchiwani, dlatego nie było wiadomo, czy przyznali się do zarzucanych im czynów. Prokuratura nadal poszukuje również świadków zdarzenia, którzy mogliby pomóc dokładnie odtworzyć przebieg tragedii na DK7.
Jak informują śledczy, kierujący Audi ma odpowiadać nie tylko za sam wypadek. Oprócz odpowiedzialności za doprowadzenie do tragicznego zdarzenia ma również usłyszeć zarzut związany z posiadaniem środków odurzających. To oznacza, że jego sytuacja procesowa może być jeszcze poważniejsza.
Nowe informacje z prokuratury pokazują, że ta sprawa może mieć wyjątkowo ciężki finał dla podejrzanego. Śledczy badają dziś nie tylko sam moment zderzenia, ale też całe zachowanie kierowcy przed wypadkiem - od stylu jazdy, przez złamanie zakazów, aż po możliwy stan nietrzeźwości.
Rozmowy na Facebooku