wyświetlenia
Na opublikowanych fotografiach widać niebieski bus stojący na leśnej drodze oraz teren uroczyska zaśmiecony oponami, foliami, gruzem i innymi odpadami. Autor posta był świadkiem całego zdarzenia i zdążył udokumentować obecność sprawców na miejscu.
Druga szansa zamiast od razu policji
Autor posta nie ukrywa ironii w całej sytuacji. Jak sam pisze, mężczyźni "dostali szansę na odkupienie swoich win" - jednak nie skorzystali z niej zbyt skrupulatnie. Zamiast dokładnie posprzątać to, co przywieźli, najwyraźniej stwierdzili, że przy tak pięknej sobocie ważniejszy jest ogródek, grill i zimne piwo.
Maxx Pe stawia jednak sprawę jasno - sprawa nie trafiła jeszcze na policję, a sprawcy mają realną szansę, żeby uniknąć konsekwencji. Warunek jest prosty: muszą wrócić na miejsce i uprzątnąć nie tylko to, co sami przywieźli, ale też odpady pozostawione wcześniej przez innych. Jeśli to zrobią - autor zapomina o temacie.
Dodatkowo zaznacza, że chciałby się dowiedzieć, gdzie trafiły śmieci, które już zabrali - bo pytanie o to, czy wylądowały w pojemniku, czy może w kolejnym lesie, jest jak najbardziej zasadne.
Apel o identyfikację i udostępnianie
Post kończy się wyraźnym apelem - jeśli ktoś rozpoznaje busa lub zna jego właścicieli, proszony jest o przekazanie informacji. Autor zaprasza też do szerokiego udostępniania wpisu, bo zasięg w takich sprawach bywa skuteczniejszy niż jakikolwiek mandat.
Nielegalne wyrzucanie odpadów to w Polsce wciąż powszechny problem, szczególnie w okolicach lasów i terenów rekreacyjnych. Kara za takie wykroczenie może sięgać nawet 500 zł mandatu, a w przypadku skierowania sprawy do sądu - nawet 5000 zł grzywny. Sprawcy mają więc dobry powód, żeby skorzystać z zaproponowanej drugiej szansy.
Rozmowy na Facebooku