wyświetlenia
Na początku sprawa wyglądała jak kolejny dramatyczny apel o pomoc w poszukiwaniach nastolatki. Komunikat policji i lokalnych mediów szybko zaczął się rozchodzić dalej, a internauci ruszyli z udostępnieniami. W takich sytuacjach zwykle liczy się każda minuta i każdy sygnał.
Sytuacja zrobiła się jednak bardziej złożona, gdy pod internetowym postem pojawił się komentarz podpisany imieniem i nazwiskiem zaginionej Wiktorii. Z jego treści wynikało, że dziewczyna nie przedstawia swojej sytuacji jako klasycznego zaginięcia, ale jako efekt konfliktu domowego. To natychmiast wywołało lawinę ocen i oskarżeń, w tym także pod adresem matki. Na tym sprawa się jednak nie zakończyła, bo odpowiedziała również kobieta przedstawiająca się jako matka nastolatki. Z jej wpisu wynika, że między obiema stronami od dłuższego czasu miało dochodzić do napięć, a sama sytuacja - według niej - wygląda zupełnie inaczej, niż część osób oceniła na pierwszy rzut oka.
I właśnie tu widać, jak łatwo w kilka minut osądzić rodzica, nie znając całej historii. W sieci wystarczy jeden komentarz, by ruszyła fala mocnych opinii, choć nikt z zewnątrz nie zna pełnego tła rodzinnego konfliktu. Jedno się jednak nie zmienia - niezależnie od internetowych sporów, dla służb najważniejsze pozostaje ustalenie, gdzie jest 17-latka i czy nic jej nie zagraża.
Jeśli nieletnie dziecko nie wraca do domu i nie ma z nim kontaktu, rodzic powinien jak najszybciej zgłosić to na policję albo pod numer 112, bo ciąży na nim prawny obowiązek dbania o bezpieczeństwo dziecka, a brak reakcji może zostać oceniony bardzo poważnie - także pod kątem ewentualnego narażenia go na niebezpieczeństwo i odpowiedzialności za zaniechanie. Właśnie dlatego można przypuszczać, że matką Wiktorii kierowały nie tylko emocje i troska, ale też odpowiedzialność prawna, jaką nadal nad córką sprawuje.
Rodzice, którzy nie radzą sobie z narastającymi problemami wychowawczymi z nieletnim dzieckiem, mogą zwrócić się o pomoc do sądu rodzinnego, zawiadamiając o przejawach demoralizacji i prosząc o wgląd w sytuację dziecka. Sąd rodzinny, po zbadaniu sprawy, może zastosować środki wychowawcze, w tym m.in. nadzór kuratora sądowego, zobowiązanie nieletniego do określonego postępowania, skierowanie do ośrodka kuratorskiego, a w poważniejszych przypadkach także dalej idące środki przewidziane ustawą. To ważne, bo w polskim prawie rodzic nie jest pozostawiony sam sobie - gdy domowe metody zawodzą, może szukać wsparcia właśnie w sądzie rodzinnym, który ma narzędzia do formalnej reakcji i objęcia nieletniego nadzorem.
Takie postępowanie rodzica, często potrzegane jest jako krzywda dla dziecka, jednak jest zupełnie odwrotnie, kiedy rodzice już sami sobie nie radzą, jest to pomoc zarówno dla nich, jak i objęcie dziecka fachową opieką.
Rozmowy na Facebooku