Polska policja od marca ma w służbie Forda Mustanga GT i sporo się o tym mówi. Włosi mogą na to spojrzeć z pobłażaniem, bo na wyposażeniu drogówki mają dwa Lamborghini Huracán, a od niedawna także Urusa. Podatnik nie zapłacił za nie ani euro, bo to prezenty od producenta. W zamian samochody wożą organy do przeszczepów.

Współpraca Automobili Lamborghini z Polizia di Stato trwa od 2004 roku. Zaczęła się od przekazania pierwszego Gallardo, które trafiło do drogówki w Rzymie i, wbrew temu, czego można się spodziewać po samochodzie tej klasy, nie służyło wyłącznie do parad. Przez lata służby przejechało 140 tysięcy kilometrów normalnego patrolowania autostrad.

Przez dwie dekady producent z Sant'Agata Bolognese przekazał policji łącznie sześć samochodów: trzy Gallardo, dwa Huracány i jednego Urusa Performante. Wszystkie jako darowizny.

Co dokładnie mają Włosi

Sercem floty są dwa Huracány LP 610-4, przekazane w 2014 i 2017 roku. Pod maską wolnossący V10 o pojemności 5,2 litra i mocy 610 koni mechanicznych, do tego napęd na cztery koła oraz hybrydowa rama z aluminium i włókna węglowego. Przyspieszenie od zera do setki zajmuje 3,2 sekundy, a prędkość maksymalna to 325 km/h.

To wciąż najszybszy samochód, jakim kiedykolwiek dysponowały włoskie służby.

Konstrukcja została przygotowana specjalnie pod policyjne zastosowanie. Belka świetlna na dachu jest ultrapłaska i zoptymalizowana aerodynamicznie, z niebieskimi diodami u podstawy i białymi w aluminiowej obudowie. Nawet opony Pirelli P Zero dostały boki w specjalnie stworzonym kolorze azzurro medio polizia.

W grudniu 2023 roku do floty dołączył Urus Performante, przekazany na rzymskim Piazza del Viminale w obecności premier Giorgii Meloni, ministra spraw wewnętrznych Matteo Piantedosiego i szefa policji Vittoria Pisaniego. Kluczyki wręczył osobiście prezes Lamborghini Stephan Winkelmann. Ten samochód ma podwójnie doładowane V8 o mocy 666 koni, 850 Nm momentu obrotowego, setkę w 3,3 sekundy i prędkość maksymalną 306 km/h.

Lodówka zamiast bagażnika

Najważniejsza modyfikacja nie rzuca się w oczy, bo znajduje się z przodu. Przedni bagażnik Huracána, o pojemności zaledwie stu litrów, został wyposażony w system chłodzenia przeznaczony do transportu organów. Na pokładzie znajduje się także defibrylator.

Reszta wyposażenia to standard policyjny: komputer, radiostacja, sprzęt rejestrujący przebieg interwencji, gaśnica i uchwyt na broń.

Ponad dwieście misji ratujących życie

Przez dwadzieścia lat współpracy Lamborghini w barwach włoskiej policji wykonały ponad 200 transportów organów w całym kraju. Kilka z tych przejazdów obiegło światowe media.

W listopadzie 2020 roku Huracán przewiózł nerkę z Rzymu do Padwy. Trasę liczącą blisko 490 kilometrów, którą normalny samochód pokonuje w ponad pięć godzin, przejechał w około dwie, przy średniej prędkości przekraczającej 230 km/h.

W grudniu 2022 roku ten sam model zawiózł dwie nerki z Padwy do szpitali w Modenie i Rzymie. Policja opublikowała wtedy zdjęcia z ładowania pojemnika medycznego do przedniego bagażnika, opatrzone wpisem o dostarczaniu najpiękniejszego świątecznego prezentu, czyli życia.

W lutym 2023 roku, w ramach ogólnokrajowego programu Cross-Over, Huracán przypisany do drogówki w Emilii-Romanii przewiózł nerkę ze szpitala San Salvatore w L'Aquili do szpitala Le Molinette w Turynie. Organ dotarł na czas i uratował życie 57-letniej kobiecie.

Wcześniej, w 2016 roku, podobna akcja zakończyła się uratowaniem życia kolejnej kobiecie w Turynie.

Nie tylko transport

Samochody wykorzystywane są także do zwykłego patrolowania autostrad i ścigania piratów drogowych, a poza tym pełnią funkcję, która w statystykach wygląda równie imponująco. Wzięły udział w ponad 1500 wydarzeniach z zakresu edukacji drogowej.

Kalkulacja jest tu prosta i cyniczna zarazem: nastolatek, który przyjdzie obejrzeć Lamborghini, przy okazji wysłucha prelekcji o bezpieczeństwie na drodze. Żaden radiowóz z katalogu takiej frekwencji nie zapewni.

A co u nas

Polski Ford Mustang GT trafił do służby zupełnie inną drogą. Nikt go nie podarował, bo został skonfiskowany pijanemu kierowcy.

19 kwietnia 2025 roku w Ślubowie w powiecie ciechanowskim policjanci znaleźli sportowe auto w rowie. Za kierownicą siedział 39-letni mieszkaniec Warszawy, u którego badanie wykazało 2,28 promila alkoholu. We wrześniu sąd skazał go na grzywnę, trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów i orzekł przepadek samochodu wartego około 150 tysięcy złotych.

17 października 2025 roku Sąd Rejonowy w Ciechanowie przekazał auto policji, a 8 grudnia trafiło ono na Mazowsze. Oficjalna prezentacja odbyła się 17 marca 2026 roku w Radomiu.

To rocznik 2018, wersja GT z pięciolitrowym V8 o mocy 450 koni i manualną skrzynią biegów. Setka poniżej pięciu sekund, prędkość maksymalna 249 km/h. Radiowóz nie ma wideorejestratora i, jak tłumaczyła rzeczniczka radomskiej komendy, ma służyć jako narzędzie do zatrzymywania najbardziej niebezpiecznych kierowców.

Złośliwy szczegół

Rzecz w tym, że osiągi Mustanga wcale nie wyróżniają go na tle floty, którą polska policja już dysponuje. Nieoznakowane Cupry Leon Sportstourer VZ, mające zaledwie 333 konie z dwulitrowego silnika, przyspieszają do setki w 4,8 sekundy i osiągają 250 km/h. Czyli minimalnie lepiej niż amerykański V8.

Cała wartość Mustanga jest więc raczej symboliczna niż użytkowa. To dowód na to, że przepisy o konfiskacie aut pijanym kierowcom faktycznie działają.

Do tego doszła historia, która symbolikę nieco skomplikowała. 9 lipca tego roku pod Radomiem policyjny Mustang uczestniczył w kolizji. Jechał na sygnale i wyprzedzał, gdy kierująca Volkswagenem Golfem zaczęła skręcać w lewo. Radiowóz uderzył w ogrodzenie posesji, Golf wylądował w rowie. Nikomu nic się nie stało, ale jedyny taki radiowóz w kraju wypadł z obiegu.

Dwie różne filozofie

Włochy i Polska doszły do supersamochodu w policji z przeciwnych stron. Tam producent robi prezent, licząc na wizerunek, a w zamian państwo dostaje narzędzie do przewożenia serc i nerek szybciej, niż zdąży to zrobić karetka. U nas samochód przejmuje się od obywatela, który wsiadł za kierownicę z dwoma promilami.

Trudno powiedzieć, który model jest lepszy. Włoski wygląda efektowniej, ale polski niesie znacznie prostszy komunikat: pojedziesz po alkoholu, a twoje auto może skończyć w policyjnych barwach.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
"Konwojowali" pana młodego do samolotu. Dla jednego kawalerski skończył się przed startem z Poznania
"Konwojowali" pana młodego do samolotu. Dla jednego kawalerski skończył się przed startem z Poznania
Dwukrotnie najechał autem na rowerzystę za zwrócenie uwagi. Był pod wpływem środków odurzających
Dwukrotnie najechał autem na rowerzystę za zwrócenie uwagi. Był pod wpływem środków odurzających