Wojek i Książulo postanowili sprawdzić, czy najnowszy Thermomix rzeczywiście jest wart około 7000 zł. Podczas ponadgodzinnego testu przygotowali kilka potraw i oceniali nie tylko smak, ale też prostotę obsługi oraz to, czy urządzenie faktycznie może zastąpić inne sprzęty kuchenne. Nie wszystko przebiegało idealnie. Jak zauważyli, nawet przy korzystaniu z gotowych instrukcji nadal przydają się podstawowe umiejętności kulinarne, ponieważ kurczaka można było spalić albo pozostawić niedosmażonego.
Pod koniec testu Książulo przyznał, że Thermomix może mieć sens dla osób korzystających z konkretnych przepisów lub mających problem nawet z pokrojeniem ziemniaków czy podsmażeniem cebuli. Sam woli jednak obejrzeć pełny proces przygotowywania dania w internecie i wykonać go przy użyciu tradycyjnych sprzętów. Zwrócił też uwagę na ograniczoną pojemność misy oraz fakt, że osobne blendery i inne urządzenia bywają bardziej wszechstronne.
Ostatecznie sprzęt nie został całkowicie skreślony. Testerzy chwalili między innymi dobrze wyrobione ciasto i przygotowaną pianę, zauważając, że w kolejnych zadaniach urządzenie radziło sobie coraz lepiej. Książulo podsumował jednak, że gdyby miał kupować Thermomixa za własne pieniądze, raczej by się na niego nie zdecydował. Jak stwierdził, widzi podobne zastosowania w innych urządzeniach i sam z siebie nie wydałby na ten sprzęt 7000 zł.