Do internetu trafił drugi film dokumentujący niedzielny atak na wrocławskim Zakrzowie. Tym razem nie z okna bloku, tylko z telefonu 20-letniej poszkodowanej. Materiał obiega sieć od poniedziałkowego wieczoru, a wraz z nim narastają pytania o jego pochodzenie i autentyczność. Ani policja, ani prokuratura się do niego nie odniosły.
Pierwsze nagranie, to które w niedzielę obiegło całą Polskę, zarejestrował z okna pobliskiego bloku jeden ze świadków. Pokazuje rozwiniętą fazę zdarzenia: trzech mężczyzn bijących i kopiących leżącego 21-latka.
Drugi film pojawił się w sieci w poniedziałek wieczorem i ma zupełnie inne pochodzenie. Jak podała Wirtualna Polska, zarejestrowała go telefonem sama 20-letnia Anastasia, w pierwszych sekundach zajścia.
Poland. 🥊
— Anatolij Sharij (@anatoliisharii) July 27, 2026
It’s absolutely obvious that these are two different fights.
In one, there’s beer on the floor; in the other, the beer is still in their hands. In one, the woman is already crying; in the other, she isn’t crying at all and, after being hit, she jumps into the… pic.twitter.com/8iEEGOWe1X
Co jest na nagraniu
Redakcje, które film obejrzały, opisują go szczegółowo, choć samego materiału nie publikują ze względu na drastyczność i wulgaryzmy.
Kobieta miała włączyć kamerę po wyjściu ze sklepu, wracając do samochodu, przy którym czekał jej partner. Na nagraniu mężczyzna w szarej koszulce podchodzi do 21-latka i uderza go w twarz. Poszkodowana reaguje przekleństwem, po czym drugi mężczyzna, w czerwonej koszulce, odstawia puszkę na ziemię i uderza kobietę.
W tle słychać dźwięk paralizatora, ale nie widać, kto go użył. Słychać też głosy innych osób. Anastasia każe napastnikowi odejść, ten krzyczy, żeby się nie odzywała, i uderza ją ponownie.
Skąd wzięły się wątpliwości
Po publikacji drugiego materiału w mediach społecznościowych zaczęły krążyć wpisy kwestionujące jego autentyczność. Autorzy zestawiają kadry z obu filmów i wskazują na różnice: na jednym napoje są w rękach, na drugim leżą na ziemi, na jednym kobieta płacze, na drugim reaguje inaczej. Z tych rozbieżności wyprowadzany jest wniosek, że materiały mogą pochodzić z dwóch osobnych zdarzeń albo zostać wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Pojawiają się też pytania o drogę, jaką nagranie trafiło do sieci, oraz o to, dlaczego pokazano je dopiero dobę po pierwszym.
Czego nie wiadomo
Żadna instytucja prowadząca sprawę nie odniosła się publicznie do drugiego nagrania. Wrocławska policja go nie komentowała, prokuratura również. Nie przeprowadzono, przynajmniej publicznie, żadnej analizy technicznej materiału.
Nie wiadomo także, w ilu wersjach film krąży dziś po sieci. Materiały wielokrotnie przesyłane między platformami są kompresowane i przycinane, co potrafi zmieniać ich obraz i dźwięk w sposób trudny do odróżnienia od ingerencji.
Co jest ustalone
Niezależnie od statusu drugiego nagrania samo zdarzenie nie budzi wątpliwości. Do napaści doszło w niedzielę 26 lipca przy ulicy Okulickiego na Zakrzowie. Poszkodowani, 20-letnia Anastasia i 21-letni Maksym, trafili do szpitala. Kobiecie założono sześć szwów na uchu.
Policja potwierdziła zdarzenie komunikatem, wskazała, że początkiem agresji była sprzeczka w kolejce w sklepie, i bada motyw narodowościowy. Zatrzymano dwóch mężczyzn, w wieku 45 i 27 lat, obu wcześniej wielokrotnie notowanych. Jednego z nich ujęli kontrterroryści przy próbie opuszczenia miasta, a rozpoznano go, jak podała "Gazeta Wyborcza", między innymi po bandażu na nodze widocznym na zapisie monitoringu. Trzeci uczestnik ataku jest poszukiwany.
Oba nagrania znajdują się w rękach śledczych i to oni, a nie użytkownicy mediów społecznościowych, będą oceniać ich wartość dowodową.