Wspinaczka wysokogórska niesie ze sobą wiele zagrożeń, ale niewiele z nich jest tak podstępnych jak gwałtowne załamanie pogody. W sieci krąży nagranie, na którym wspinacz zarejestrował dziwny, narastający dźwięk rozchodzący się w powietrzu tuż obok niego. Chwilę później w pobliżu uderzył piorun. To, co słychać na filmie, to realne zjawisko fizyczne i zarazem ostatnie ostrzeżenie, jakie natura wysyła przed wyładowaniem atmosferycznym.
Na nagraniu słychać głośne, narastające brzęczenie, przypominające odgłos linii wysokiego napięcia albo roju pszczół. To nie usterka sprzętu ani efekt dźwiękowy. Tak brzmi zjonizowane powietrze, w którym doszło do krytycznego nagromadzenia ładunków elektrycznych. Zjawisko to jest bezpośrednią zapowiedzią uderzenia pioruna.
Skąd bierze się ten dźwięk
Charakterystyczne bzyczenie i trzeszczenie to efekt wyładowania koronowego, znanego również jako ognie Świętego Elma. Powstaje ono, gdy wokół ostrych elementów, takich jak skalne granie, metalowy sprzęt wspinaczkowy czy nawet czubki palców uniesionej dłoni, gromadzi się bardzo silne pole elektrostatyczne. Powietrze w takich miejscach zaczyna przewodzić prąd jeszcze zanim dojdzie do właściwego wyładowania. Efektem jest słyszalny szum, brzęczenie, a czasem także delikatna, niebieskawa poświata.
W praktyce oznacza to jedno: różnica potencjałów między chmurą burzową a ziemią osiągnęła wartość bliską przebiciu. Piorun może uderzyć w każdej sekundzie, a osoba znajdująca się w takim miejscu stoi dokładnie tam, gdzie wyładowanie szuka najkrótszej drogi.
Sekundy na decyzję
Chwilę po tym, jak dźwięk stał się wyraźny, w pobliżu wspinacza uderzył piorun. Mężczyzna doskonale zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Natychmiast podjął decyzję o odwrocie i błyskawicznym zjeździe na linie w niżej położone, bezpieczniejsze miejsce.
Była to reakcja podręcznikowa. Człowiek stojący na otwartej grani, obwieszony metalowym sprzętem wspinaczkowym, działa w czasie burzy jak wyjątkowo skuteczny piorunochron. Każda sekunda zwłoki w takich warunkach realnie zwiększa ryzyko trafienia.
Ostatnie ostrzeżenie natury
Eksperci od lat powtarzają, że w górach istnieje kilka sygnałów, których zignorowanie może kosztować życie. Należą do nich właśnie słyszalne trzeszczenie lub brzęczenie powietrza, a także prostowanie się włosów na głowie i mrowienie skóry. Wszystkie te objawy oznaczają to samo: znajdujemy się w strefie bezpośrednio zagrożonej uderzeniem pioruna.
W takiej sytuacji nie ma czasu na zastanawianie się ani fotografowanie zjawiska. Należy natychmiast odrzucić metalowe przedmioty, w tym kijki, czekany i raki, odsunąć się od eksponowanych miejsc, takich jak granie, szczyty i samotne skały, oraz jak najszybciej zejść niżej. Jeśli zejście nie jest możliwe, zaleca się przykucnięcie ze złączonymi stopami, z dala od ścian skalnych i metalowego ekwipunku.
Bohater nagrania miał sporo szczęścia, ale przede wszystkim wiedzę i refleks. Dzięki temu jego film jest dziś nie tylko widowiskowym materiałem, ale też cenną lekcją dla każdego, kto wybiera się w wysokie góry.