Zakończyła się sprawa 55-letniego inspektora Inspekcji Transportu Drogowego z powiatu jarosławskiego, który usłyszał aż 35 zarzutów o charakterze korupcyjnym. Według ustaleń śledczych mężczyzna regularnie przyjmował łapówki w zamian za odstępowanie od kontroli i kar, a z procederu uczynił sobie stałe źródło dochodu. Akt oskarżenia trafił już do sądu. Wraz z inspektorem odpowie 23 obywateli Ukrainy, którzy mieli wręczać mu pieniądze.
Sprawą zajmowali się funkcjonariusze z Wydziału do walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, a śledztwo nadzorowała Prokuratura Okręgowa w Przemyślu. Postępowanie wszczęto w połowie września 2025 roku, po tym jak policjanci uzyskali informacje wskazujące na możliwe nieprawidłowości w pracy inspektora.
Łapówki zamiast kontroli
Jak ustalili śledczy, inspektor miał uzależniać sposób prowadzenia kontroli drogowych od otrzymania pieniędzy. W praktyce proceder polegał na tym, że w zamian za korzyści majątkowe odstępował od kontroli przestrzegania obowiązków i warunków przewozu drogowego, rezygnował z nakładania kar i grzywien oraz przymykał oko na naruszenia przepisów.
Według funkcjonariuszy mężczyzna od dłuższego czasu wykorzystywał pełnioną funkcję publiczną do uzyskiwania nielegalnych dochodów. Śledczy ustalili, że z przyjmowania łapówek uczynił sobie stałe źródło dochodu. Podczas czynności zabezpieczono przy nim blisko 15 tysięcy złotych.
Areszt, poręczenie i zakaz opuszczania kraju
Po zatrzymaniu 55-latek usłyszał zarzuty w Prokuraturze Okręgowej w Przemyślu. Wobec mężczyzny zastosowano szereg środków zapobiegawczych. Został objęty dozorem policyjnym, zawieszony w czynnościach służbowych oraz otrzymał zakaz opuszczania kraju. Sąd zdecydował również o poręczeniu majątkowym w wysokości 30 tysięcy złotych.
Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił ostatecznie na przedstawienie inspektorowi łącznie 35 zarzutów korupcyjnych. Przestępstwo, o które jest podejrzany, zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Odpowiedzą także kierowcy
Sprawa nie kończy się na samym inspektorze. Zarzuty korupcyjne usłyszało także 23 obywateli Ukrainy, którzy mieli wręczać mu korzyści majątkowe w zamian za naruszanie przepisów, między innymi za odstąpienie od kontroli i uniknięcie kar za naruszenia przepisów transportowych. W ich przypadku grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Skierowanie aktu oskarżenia do sądu kończy etap śledczy. Teraz o winie oskarżonych i ewentualnych karach zdecyduje sąd.