Podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu Adam Szłapka został zapytany, dlaczego na prywatnej stacji należącej do Skolima paliwo ma być nawet o 50–60 groszy tańsze niż na stacjach Orlenu. Rzecznik rządu przyznał, że nie zna dokładnych cen obowiązujących we wszystkich punktach w Polsce. Stwierdził jednak, że po informacji przekazanej przez dziennikarza Orlen prawdopodobnie przeanalizuje ceny na swoich stacjach. Zapytany o możliwą obniżkę, odpowiedział jedynie, że jest to decyzja poszczególnych stacji.
Wyjaśnienie niższych cen może być znacznie prostsze. Skolim poinformował w swoich mediach społecznościowych, że na jego stacji w Czeremsze paliwo sprzedawane jest obecnie z marżą wynoszącą zaledwie jeden grosz na litrze. Wokalista ogłosił również, że jedenastokilogramowa butla z gazem kosztuje tam 59 zł. Przy tak symbolicznej marży sprzedaż paliwa nie ma przynosić dużego bezpośredniego zarobku, ale pozwala zaoferować kierowcom cenę zauważalnie niższą niż u części konkurencji.
Porównanie nie oznacza oczywiście, że na każdej stacji Orlenu paliwo jest dokładnie o 50–60 groszy droższe. Ceny różnią się zależnie od lokalizacji i konkretnego dnia, a podana różnica została przytoczona przez dziennikarza podczas konferencji. Skolim otwarcie deklaruje jednak, że ograniczył swoją marżę niemal do zera, co bezpośrednio przekłada się na kwotę widoczną na dystrybutorze. Odpowiedź Adama Szłapki wzbudziła zainteresowanie, ponieważ zamiast wyjaśnić, skąd bierze się tak duża różnica, rzecznik rządu zapowiedział jedynie, że państwowy koncern powinien przyjrzeć się swoim cenom.