Przewodnik tatrzański Marcin Kijowski podczas jednego wejścia na Rysy spotkał na szlaku trzy psy. Jeden był tak przerażony, że zapierał się łapami i nie chciał schodzić ze szczytu. Opiekunowie przekonywali, że wszystko jest w porządku. Nagranie obiegło sieć i wywołało lawinę komentarzy.

Rzecz działa się w wakacyjną sobotę przed południem, w szczycie sezonu, przy ogromnym tłumie ludzi. Na szlaku, na szczycie i w schronisku. To już druga taka relacja Kijowskiego, rok wcześniej pokazał materiał z yorkiem na Rysach.

Rysy to najwyższy szczyt Polski, 2499 metrów nad poziomem morza. Szlak jest stromy, mocno eksponowany, a jego górna partia prowadzi po łańcuchach.

Pies, który nie chciał schodzić

Najbardziej poruszył internautów drugi z czworonogów widocznych na nagraniu. Zwierzę cicho skomlało ze strachu i patrząc w dół, zapierało się łapami przed zejściem.

Jego opiekun tłumaczył, że pies się nie boi, bo był już w Dolomitach, a skomle wyłącznie dlatego, że chce iść dalej. Zdaniem przewodnika mężczyzna nie wiedział nawet, że na Rysach jest stromo. Nie orientował się, gdzie się znajduje, dlaczego nie wolno tam wchodzić ze zwierzęciem ani jak wygląda zestresowany pies. Nie miał też pojęcia, co w takim miejscu, w tłumie ludzi, może zrobić spanikowany, silny zwierzak.

Liczyło się zdobycie szczytu.

„Co za problem wziąć psa pod pachę"

Opiekunowie kolejnego psa również niewiele wiedzieli, a gdy już się dowiedzieli o zakazie, zachowywali się tak, jakby ich to nie dotyczyło. Ich zdaniem na łańcuchach wystarczy wziąć zwierzę pod pachę, a jeśli się zapiera, pociągnąć za smycz i pójdzie dalej.

Trzecia właścicielka twierdziła, że nie widziała ani tablic informujących o zakazie, ani żadnego problemu. Uzasadniała to tym, że napotkany po drodze ratownik nic jej nie powiedział.

Zachwyt tłumu tylko pogarsza sprawę

Kijowski zwrócił uwagę na jeszcze jeden mechanizm. Część turystów bez psów reaguje na widok czworonoga zachwytem i komplementami o tym, jaki jest dzielny. Opiekunowie z kolei są zachwyceni tym zachwytem.

Jedyni, którym w tej sytuacji nie jest do śmiechu, to same zwierzęta.

©Instagram

Żmije, latające kamienie i pasożyty

Przewodnik przypomniał, dlaczego zakaz w ogóle obowiązuje. Tatry to nie tylko góry, ale przede wszystkim rezerwat przyrody.

Zwierzęta domowe wnoszą na jego teren swoje zapachy, odchody, choroby i pasożyty, które szkodzą stałym mieszkańcom Tatr. W górach żyją też żmije, których ukąszenie może szybko zabić psa, a o pomoc w takich warunkach jest bardzo trudno.

Do tego dochodzą warunki na samym szlaku: tłum, stromizna, ekspozycja i spadające kamienie. Jak podsumował Kijowski, żaden pies nie czuje się w tym komfortowo, tylko nikomu tego nie powie. Za swoim opiekunem pójdzie w ogień, nawet jeśli ten opiekun jest idiotą.

©Instagram

Co mówią przepisy

Zakaz wprowadzania psów do parków narodowych wynika wprost z ustawy o ochronie przyrody. W Tatrzańskim Parku Narodowym obowiązują od niego dwa wyjątki.

Pierwszy to Dolina Chochołowska na odcinku od Siwej Polany do schroniska na Polanie Chochołowskiej. Teren ten należy do Wspólnoty Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi, a nie bezpośrednio do parku, stąd odrębne zasady. Drugi to Droga pod Reglami, biegnąca obrzeżami Zakopanego i Kościeliska.

W obu przypadkach pies musi być prowadzony na smyczy. Za złamanie zakazu na pozostałym obszarze grozi mandat do 500 złotych.

Pod nagraniem posypały się ostre komentarze. Internauci zwracali uwagę nie tylko na los samych zwierząt, ale też na bezpieczeństwo innych turystów. Wystarczy, że wystraszony pies szarpnie smyczą w wąskim miejscu, a o wypadek nietrudno.

A Wy jak uważacie, powinny być za to wyższe kary czy wystarczy lepsza informacja na szlakach?

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Świadek nagrał brawurową jazdę 36-latki. Zaniósł materiał na policję, sprawa znalazła finał w sądzie
Świadek nagrał brawurową jazdę 36-latki. Zaniósł materiał na policję, sprawa znalazła finał w sądzie
Miał obnażać się na balkonie przy przedszkolu. 64-letni Ukrainiec okazał się ścigany Czerwoną Notą Interpolu
Miał obnażać się na balkonie przy przedszkolu. 64-letni Ukrainiec okazał się ścigany Czerwoną Notą Interpolu