Nie żyje 15-letni chłopiec, który w piątkowy wieczór został potrącony w Zadrożu w powiecie olkuskim. Kierowca uciekł z miejsca wypadku, a rannego nastolatka odnaleźli na poboczu jego rodzice. Podejrzany 26-latek został aresztowany na trzy miesiące.
Rodzice sami odnaleźli syna na poboczu
Do wypadku doszło w piątek 28 sierpnia około godziny 21:00 na ulicy Kościelnej w Zadrożu. Zaniepokojeni nieobecnością syna rodzice rozpoczęli poszukiwania i to oni odnaleźli rannego chłopca na poboczu drogi. Nastolatek był nieprzytomny, a jego stan określono jako krytyczny. Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował go do szpitala w Krakowie.
Chłopiec przez kilka dni walczył o życie. We wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prokurator Tomasz Waszczuk potwierdził, że 15-latek zmarł.
Auto schował u babci, wydali go koledzy
Kierowca, który potrącił nastolatka, nie udzielił mu pomocy i odjechał. Policja opublikowała nagrania z monitoringu i zaapelowała o pomoc. Na trop 26-letniego mieszkańca powiatu olkuskiego naprowadzili funkcjonariuszy jego koledzy, którzy rozpoznali auto na udostępnionych nagraniach. Mężczyzna miał ukryć samochód na posesji swojej babci, a sam przebywał u krewnych w sąsiednim powiecie. Został zatrzymany w niedzielę około godziny 5 rano.
Podejrzany przyznał się do spowodowania wypadku. W wyjaśnieniach twierdził, że jechał prawidłowo i nie zauważył pieszego idącego poboczem. Utrzymywał też, że po krótkim czasie wrócił na miejsce, powiadomił służby i się oddalił, a po wypadku miał spożywać alkohol.
Areszt i zmiana zarzutów
W poniedziałek 26-latek usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem w postaci ciężkich obrażeń ciała oraz ucieczki z miejsca zdarzenia. Po śmierci chłopca prokuratura zapowiedziała zmianę kwalifikacji czynu. We wtorek sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na trzy miesiące.
Śledczy nadal ustalają dokładny przebieg wypadku.