Donald Tusk podczas piątkowego Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie został zapytany o kandydaturę byłego ministra Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Premier bronił tej decyzji i przekonywał, że w sporze o TK rząd musi postawić na skuteczność. Wtedy padły słowa: „We wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu”. Tusk zapewniał, że działania mają być zgodne z prawem, choć przyznał, że mogą „nie być estetyczne”, i zadeklarował, że bierze za nie odpowiedzialność.

Wypowiedź dotyczy trwającego sporu o obsadę Trybunału. Sejm 13 marca wybrał siedmioro nowych sędziów TK, jednak czworo z nich: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska, nie zostało dopuszczonych do orzekania. Prezydent Karol Nawrocki nie odebrał od nich ślubowania, a oni złożyli je później podczas uroczystości w Sejmie. Prezes TK Bogdan Święczkowski uznał, że nie oznaczało to skutecznego złożenia ślubowania wobec prezydenta. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wcześniej zabezpieczenie nakazujące Polsce zaprzestanie utrudniania im objęcia i wykonywania obowiązków sędziowskich.

Szczególne emocje wywołało użyte przez premiera określenie „nasi sędziowie”. Już po wystąpieniu siedmioro sędziów Trybunału wydało wspólne oświadczenie, podkreślając, że nie ma znaczenia, przez jaką większość sejmową sędzia został wybrany, a sędziowie pozostają niezawiśli. Krystian Markiewicz w poniedziałek określił słowa Tuska jako „niezręczność” i zaznaczył, że w tak napiętej sytuacji należy szczególnie uważać na język używany wobec sądownictwa.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Przez 24 lata był bezkarny. "Archiwum X" dopadło sprawcę brutalnego gwałtu pod Częstochową
Przez 24 lata był bezkarny. "Archiwum X" dopadło sprawcę brutalnego gwałtu pod Częstochową
Driftowali po północy na ulicy w Brzegu. Stracili prawa jazdy, jeden z nich miał je tylko 2 miesiące
Driftowali po północy na ulicy w Brzegu. Stracili prawa jazdy, jeden z nich miał je tylko 2 miesiące