W Nowym Dworze pod Oławą na Dolnym Śląsku doszło do dramatycznego zdarzenia. Duży pies wykorzystał otwartą bramę, wtargnął na prywatną posesję i w kilka chwil zagryzł małego psa rasy chihuahua. Cały atak zarejestrowała kamera monitoringu. Chwilę później to samo zwierzę wdarło się na sąsiednie podwórko i rzuciło się na owczarka. Mieszkańcy wsi są przerażeni, a sprawą zajęła się policja.

Do zdarzenia doszło 16 czerwca. Mieszkańcy Nowego Dworu w powiecie oławskim od pewnego czasu alarmowali o psach zachowujących się agresywnie, jednak dopiero ten dzień pokazał, jak groźna może być sytuacja.

Atak na oczach domowników

Jak relacjonuje właścicielka zagryzionego chihuahua, pani Małgorzata, do tragedii doszło w zwykłej, codziennej chwili. Jej mąż odprowadzał właśnie kolegę i otworzył bramę posesji. Wtedy, znikąd, wbiegł duży, agresywny pies. Zwierzę błyskawicznie rzuciło się na małego psa i zagryzło go. Chihuahua wabił się Czarek.

Całe zajście zarejestrowała kamera monitoringu. Nagranie robi wstrząsające wrażenie, ponieważ pokazuje, jak szybko i brutalnie przebiegł atak. Bliscy pani Małgorzaty do dziś nie mogą otrząsnąć się z tego, co się wydarzyło, tym bardziej że w grę wchodzi również bezpieczeństwo ludzi.

Mąż kobiety w rozmowie z mediami nie krył obaw, wskazując, że w rodzinie jest małe dziecko. Jak zaznaczył, ten sam duży pies byłby w stanie chwycić i wynieść w pysku nawet dziecko, podobnie jak zrobił to z ciałem Czarka, którego wyniósł poza bramę.

Pierwsze nagranie:

Drugi atak, tym razem na owczarka

Na tym jednak się nie skończyło. Jak ustalili dziennikarze, ten sam pies chwilę później wtargnął na sąsiednią posesję i zaatakował tamtejszego owczarka niemieckiego. To zdarzenie również zostało nagrane przez kamerę monitoringu.

Z relacji właścicielki owczarka wynika, że jej pies miał sporo szczęścia. Dzięki dużej posturze oraz długiej, gęstej sierści nie odniósł poważniejszych obrażeń, mimo że agresor wczepił się zębami w okolice jego pyska. Napastliwe zwierzę długo nie odpuszczało i nie reagowało nawet na próby odgonienia go uderzeniami. Sytuację udało się opanować dopiero wtedy, gdy z pomocą przybiegł kolejny z sąsiadów.

Drugie nagranie:

Mieszkańcy boją się i piszą petycję

Po obu atakach wśród mieszkańców Nowego Dworu zapanował strach. Część z nich zaczęła zbierać podpisy pod petycją o odebranie zwierząt właścicielce agresywnego psa. Jak ustaliła policja, jest nią 50-letnia mieszkanka tej miejscowości. Oprócz dużego psa, rasy amstaff lub mieszanej, kobieta ma jeszcze kilka mniejszych psów.

Petycja wpłynęła do urzędu i jest rozpatrywana. Mieszkańcy domagają się w niej między innymi sprawdzenia, czy na posesji nie jest prowadzona nielegalna hodowla. Władze gminy analizują sprawę, nie wykluczając, że właściwym organem do interwencji może być również powiatowy inspektorat weterynarii.

Kontrola i postępowanie

Na posesji właścicielki agresywnego zwierzęcia przeprowadzono kontrolę z udziałem przedstawicieli urzędu gminy, policji, ośrodka pomocy społecznej oraz powiatowego lekarza weterynarii. Sprawdzano warunki, w jakich przebywają psy, a także ich stan zdrowia i szczepienia.

Jak poinformowała policja, przed 16 czerwca nie wpływały oficjalne zgłoszenia dotyczące tego psa. Dopiero po nagłośnieniu sprawy świadkowie zaczęli mówić, że zwierzę bywało agresywne już wcześniej. Funkcjonariusze prowadzą obecnie postępowanie w kierunku wykroczenia z art. 77 Kodeksu wykroczeń, dotyczącego niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Właścicielce grozi za to kara grzywny w wysokości do 1000 złotych. Policjanci wciąż analizują zebrany materiał i przesłuchują świadków.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Alk, meta, brak uprawnień i kradzież katalizatorów. Policja opublikowała nagranie z pościgu za 23-letnim kierowcą
Alk, meta, brak uprawnień i kradzież katalizatorów. Policja opublikowała nagranie z pościgu za 23-letnim kierowcą
Dwulatek błąkał się nocą po ulicy w Gorzowie. Jego pijana matka siedziała na barierce balkonu
Dwulatek błąkał się nocą po ulicy w Gorzowie. Jego pijana matka siedziała na barierce balkonu