Fagata przyznała, że mimo posiadania prawa jazdy nie prowadzi samochodu. Jak sama stwierdziła, robi to dla bezpieczeństwa innych, ponieważ uważa, że za kierownicą stanowiłaby zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla pozostałych uczestników ruchu.
Influencerka nie owijała w bawełnę. Choć formalnie ma uprawnienia do kierowania pojazdem, świadomie z nich nie korzysta. Powód jest prosty: sama nie czuje się dość pewnie, by wsiąść za kółko, i woli nie ryzykować, że jej brak wprawy skończy się niebezpieczną sytuacją na drodze.
Szczerość zamiast pozy
W jej wyznaniu uwagę zwraca to, że zamiast tłumaczyć się brakiem czasu czy wygodą życia w mieście, Fagata otwarcie wskazała na własne ograniczenia. Przyznała, że za kierownicą czułaby się zagrożeniem i że to właśnie ta świadomość powstrzymuje ją przed prowadzeniem auta. To dość rzadka deklaracja w świecie, w którym prawo jazdy bywa traktowane jako oczywisty element dorosłości, a przyznanie się do lęku czy niepewności nie zawsze przychodzi łatwo.
Influencerka nie ukrywała przy tym mieszanych uczuć. Wyznała, że zazdrości osobom, które z łatwością prowadzą samochód i dla których jazda jest naturalną, bezstresową czynnością. Dla niej samej pozostaje to na razie barierą, której nie potrafi przekroczyć.
Marzenie o wymarzonym aucie
Fagata nie postawiła jednak na sobie krzyżyka jako na kierowcy. Przeciwnie, zdradziła, że marzy o tym, by w przyszłości kupić sobie wymarzony samochód i wreszcie poczuć się za kierownicą pewnie. To sygnał, że rezygnacja z prowadzenia ma dla niej charakter tymczasowy, a nie ostateczny, i że w planach jest powrót do tematu, gdy tylko nabierze odwagi i wprawy.
Jej podejście wpisuje się w szerszy, powracający temat: sporo osób z prawem jazdy w portfelu nie korzysta z niego latami, tłumacząc to stresem, brakiem pewności siebie albo obawą o bezpieczeństwo. Fagata dołączyła do tego grona, tyle że zrobiła to publicznie i bez udawania, że problem jej nie dotyczy.