Sprawa śmiertelnego potrącenia 9-letniego rowerzysty w Kuźnicy Starej ma nowy, znacznie poważniejszy wymiar. Badania toksykologiczne wykazały, że kierowca BMW w chwili wypadku był pod wpływem środków odurzających. W samochodzie policjanci znaleźli narkotyki. Co więcej, mężczyzna miał prawomocny, pięcioletni sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, który uprawomocnił się zaledwie trzy tygodnie przed tragedią. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu.
Co się wydarzyło w Kuźnicy Starej
Do wypadku doszło w środę 29 lipca około godziny 19:30 w Kuźnicy Starej w gminie Przystajń. Według ustaleń policjantów 39-letni kierujący BMW jechał ulicą Kolejową od strony Przystajni i na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem. Samochód zjechał z jezdni na chodnik i uderzył w 9-letniego chłopca, który jeździł rowerem w pobliżu swojego domu.

Narkotyki w samochodzie i we krwi kierowcy
Bezpośrednio po wypadku badanie alkomatem wykazało, że zarówno kierujący, jak i dwoje pasażerów, 32-letnia kobieta i 33-letni mężczyzna, byli trzeźwi. Sprawa nie zakończyła się jednak na alkomacie.
W przeszukanym BMW policjanci ujawnili środki odurzające. Wstępne testy potwierdziły, że to narkotyki. Według doniesień medialnych zabezpieczono około 29 gramów. To skłoniło śledczych do zlecenia badań toksykologicznych krwi pobranej od całej trójki.
Wyniki, które prokuratura otrzymała w piątek, były jednoznaczne: w chwili wypadku kierowca był pod wpływem środków odurzających.


Nie miał prawa prowadzić. Od trzech tygodni
Najbardziej bulwersujący element tej sprawy wyszedł na jaw przy sprawdzaniu przeszłości podejrzanego. Jakub Sz. w chwili wypadku obowiązywał prawomocny, pięcioletni sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Zakaz otrzymał za dokładnie to samo, co zrobił w Kuźnicy Starej. Skazano go za prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających, ucieczkę przed policyjnym pościgiem oraz posiadanie amfetaminy. Sąd wymierzył mu wtedy karę roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na dwa lata.
Jak ustalił portal brd24.pl, wyrok zapadł 1 lipca 2026 roku, a uprawomocnił się 8 lipca. Dwadzieścia jeden dni później, za kierownicą BMW, mężczyzna zabił dziecko na chodniku.
Zarzuty i areszt
W piątek Jakub Sz. został doprowadzony z policyjnej izby zatrzymań do Prokuratury Rejonowej w Częstochowie. Prokurator przedstawił mu zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego pod wpływem środków odurzających i w trakcie obowiązywania zakazu prowadzenia pojazdów.
Do tego doszły kolejne zarzuty: prowadzenia pojazdu mechanicznego pod wpływem narkotyków oraz posiadania i udzielania środków odurzających innym osobom.
Jak przekazał prokurator Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, przesłuchany podejrzany przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i złożył wyjaśnienia.
Prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Częstochowie o zastosowanie tymczasowego aresztowania, wskazując na grożącą surową karę, obawę ucieczki lub ukrycia się oraz obawę matactwa. Sąd przychylił się do wniosku i zdecydował o trzech miesiącach aresztu.
Co dalej
Podejrzanemu grozi kara od 5 do 20 lat pozbawienia wolności. Śledztwo w sprawie nadal trwa. Do ustalenia pozostaje między innymi, jakie dokładnie substancje zabezpieczono w samochodzie oraz jaka była rola pozostałych dwóch osób podróżujących BMW.
Wyrok, który miał powstrzymać Jakuba Sz. przed wsiadaniem za kierownicę, obowiązywał od trzech tygodni. Nie powstrzymał.
