Wszystko zaczęło się na pokładzie samolotu lecącego z Krakowa do Malagi. Skończyło się w terminalu, gdzie młoda Ukrainka została wyzwana od prostytutek, a kiedy wyjęła telefon, żeby nagrać całą sytuację, napastnicy zaczęli bić ją po ręce. Nagranie opublikowała sama poszkodowana. Zdarzenie miało miejsce we wtorek 28 lipca.
Awantura zaczęła się w powietrzu
Według relacji autorki nagrania para pasażerów przez cały lot zachowywała się głośno i agresywnie. Obok podróżowała kobieta z małym dzieckiem, więc matka autorki posta zwróciła im uwagę, a następnie poprosiła o interwencję członka załogi.
Reakcją miały być obelgi kierowane pod jej adresem. Po wyjściu z samolotu, jak relacjonuje Ukrainka, pod adresem jej matki padło wulgarne określenie odnoszące się wprost do narodowości.
Kolejny atak na Ukrainkę. Kobieta udostępniła w sieci nagranie jak jest popychana i poniżana na lotnisku w Krakowie.
— deZeZed (@deZeZed) July 29, 2026
"Kraków - Malaga
Ciężko w to uwierzyć, ale ci ludzie przez cały lot zachowywali się niezwykle nieodpowiednio, głośno i agresywnie. Kiedy moja mama zwróciła im… pic.twitter.com/d752XR0J5C
W terminalu doszło do rękoczynów
Sytuacja nie skończyła się przy wyjściu z pokładu. Według relacji para szła przez lotnisko, wciąż obrzucając kobietę wyzwiskami. Kiedy do rozmowy włączyła się jej córka, usłyszała, że jest ukraińską prostytutką.
Wtedy sięgnęła po telefon. Gdy napastnicy zorientowali się, że są nagrywani, zaczęli uderzać ją po ręce i po telefonie. Ten fragment znalazł się na opublikowanym w sieci materiale.
„Nie będę milczeć"
W opisie pod nagraniem autorka zaznaczyła, że przykro jej, iż musi nagłaśniać taką sprawę. Podkreśliła, że ma polskich przyjaciół i nie uważa, żeby wszyscy Polacy zachowywali się w ten sposób.
Wyjaśniła też, dlaczego zdecydowała się opublikować materiał. Jej zdaniem podobnych sytuacji jest coraz więcej, a ludzie powinni ponosić odpowiedzialność za takie zachowanie. Post napisała po ukraińsku.
Co mówią przepisy
Gdyby sprawa trafiła do polskich organów ścigania, w grę wchodziłyby dwa przepisy. Publiczne znieważenie osoby z powodu jej przynależności narodowej jest zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. Uderzanie po rękach to z kolei naruszenie nietykalności cielesnej.
Miejsce zdarzenia komplikuje sprawę tylko pozornie. Polski kodeks karny pozwala ścigać obywateli Polski za przestępstwa popełnione za granicą, o ile dany czyn jest przestępstwem także w państwie, w którym do niego doszło. Hiszpańskie prawo zna kategorię przestępstw z nienawiści i penalizuje znieważanie z powodu pochodzenia narodowego.
Osobną kwestią jest zachowanie na pokładzie. Kapitan samolotu ma uprawnienia do wydawania poleceń pasażerom zakłócającym porządek, a linie lotnicze mogą kierować takie przypadki do służb czekających przy wyjściu. Z relacji nie wynika, żeby doszło do interwencji na miejscu.
Trzecia taka sprawa w ciągu kilku dni
Nagranie z lotniska pojawia się w tygodniu, w którym podobnych relacji było już kilka. W niedzielę we Wrocławiu trzech mężczyzn pobiło 20-letnią Anastazję i jej partnera Maksyma, a dwóch podejrzanych trafiło w środę do aresztu na trzy miesiące. Tego samego dnia policja z Piaseczna zatrzymała 63-latka, który przez miesiące miał nachodzić ukraińskich sąsiadów z gminy Lesznowola.
Statystyki potwierdzają, że nie chodzi o przypadek. W pierwszym półroczu 2026 roku obywatele Ukrainy złożyli w Polsce 180 zawiadomień o przestępstwach z nienawiści, o ponad 30 procent więcej niż rok wcześniej, wynika z danych Komendy Głównej Policji przytoczonych przez „Rzeczpospolitą". W całym 2024 roku było ich 267, w 2025 roku 275.
Eksperci zwracają uwagę, że rzeczywista skala jest większa, bo znaczna część poszkodowanych w ogóle nie idzie na komendę.
Co dalej
Na razie nie wiadomo, czy w tej sprawie złożono zawiadomienie i czy zajmą się nią służby. Jedynym materiałem pozostaje nagranie opublikowane przez poszkodowaną.