W nocy z 29 na 30 lipca w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że obiekt pojawił się na radarach około godziny 3.40. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano dyżurny myśliwiec F-16, jednak sześć minut później obiekt zniknął ze wskazań systemów radiolokacyjnych.
❗️ Uwaga. W godzinach nocnych narodowe i sojusznicze systemy rozpoznania wykryły intensywną aktywność bojową lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej. W celu zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej podwyższono gotowość bojową środków systemu obrony… pic.twitter.com/gP28zkKTkx
— Dowództwo Operacyjne RSZ (@DowOperSZ) July 30, 2026
W rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24. Jego załoga zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku na niezabudowanym terenie w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Na miejsce wysłano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz pozostałe służby.
Do mediów trafiło nagranie z monitoringu, które miało zarejestrować moment uderzenia. Słychać na nim przelatujący obiekt, a chwilę później potężny huk. Jedna z mieszkanek, znajdująca się około kilometra od miejsca zdarzenia, relacjonowała, że odniosła wrażenie, jakby coś rozpadło się w powietrzu.

Na polu pomiędzy Tarnawą-Kolonią a Tokarami policjanci odnaleźli lej o średnicy około 10 metrów oraz porozrzucane fragmenty niezidentyfikowanego obiektu. Miejsce znajdowało się około dwóch kilometrów od najbliższych zabudowań. Według przekazanych informacji nikt nie został ranny.
Zbudził nas szum — słychać było, że coś leci bardzo nisko. Spojrzałam na zegarek — była 3.47. Potem usłyszeliśmy ogromny huk i wydawało mi się, jakby coś się rozpadło w powietrzu. To nie brzmiało jak burza. Mąż wyszedł zobaczyć, co się stało. Okazało się, że coś spadło na polu uprawnym niedaleko naszych zabudowań i stąd wielki wybuch. Szybko rozległy się syreny i na miejsce przyjechali strażacy z OSP. Słychać też było latające nam nad głowami samoloty i śmigłowce — powiedziała Onetowi kobieta mieszkająca kilometr od miejsca wybuchu.
Polskie służby nie potwierdziły jeszcze, czym był odnaleziony obiekt. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało natomiast, że polską przestrzeń powietrzną miał naruszyć rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Ostateczne ustalenie rodzaju i pochodzenia obiektu będzie wymagało zbadania zabezpieczonych fragmentów.