Zamaskowany napastnik wtargnął w nocy do pomieszczenia ochrony jednej z firm w gminie Kórnik. Wymierzył w pracownika przedmiot przypominający pistolet, wyciągnął nóż, skrępował go i zabrał pancerną szafę oraz firmowy samochód. Szafy nie zdołał otworzyć i porzucił ją kilka kilometrów dalej. W środku znajdowało się 3200 złotych. Zatrzymano go jeszcze tego samego dnia.
Do zdarzenia doszło 14 lipca około godziny 3:00 w gminie Kórnik. Jak informuje Komenda Miejska Policji w Poznaniu, napastnik w kominiarce wszedł na teren jednej z tamtejszych firm i skierował się do pomieszczenia ochrony, w którym przebywał jeden z pracowników.
Groził bronią i nożem
Według zgłoszenia i pierwszych relacji przekazanych policjantom, mężczyzna wymierzył w pracownika przedmiot przypominający pistolet oraz wyciągnął nóż, który miał przy sobie. Kazał mu zachować ciszę i współpracować.
Następnie skrępował pracownika i ruszył dalej po terenie firmy w poszukiwaniu cennych przedmiotów.
Po pewnym czasie wrócił, niosąc metalową skrzynię, w której liczył na dużą sumę pieniędzy.
Miał przygotowany plan ucieczki
Napastnik nie działał chaotycznie. Z firmowego pomieszczenia zabrał także telefon oraz kluczyki do jednego z samochodów stojących wówczas na parkingu.
Odnalazł auto, podjechał nim pod budynek, zapakował ciężki łup do bagażnika i odjechał z miejsca zdarzenia.
Policjanci po otrzymaniu zgłoszenia natychmiast pojechali pod wskazany adres. Pracownik firmy nie odniósł poważnych obrażeń. Na miejscu, obok śledczych z Komisariatu Policji w Kórniku, pracował również przewodnik z psem służbowym, którego zadaniem było ustalenie i zabezpieczenie śladów pozostawionych przez sprawcę.



KMP Poznań
Zamek nie ustąpił
Poszukiwania szybko przyniosły efekt. Nieopodal miejsca napaści funkcjonariusze znaleźli porzuconą szafę pancerną, a kilka kilometrów dalej skradziony sprzed firmy samochód.
Szafa miała wbity w zamek przedmiot przypominający dłuto. Mimo widocznych uszkodzeń mechanizm nie ustąpił. Próby sforsowania go spełzły na niczym, co zmusiło sprawcę do porzucenia łupu i dalszej ucieczki.
Jak się później okazało z relacji pokrzywdzonych, w metalowej skrzyni znajdowała się gotówka w wysokości 3200 złotych. To kwota nieproporcjonalnie niska w stosunku do sposobu przeprowadzenia napadu i grożącej za niego kary.
Zatrzymany kilka godzin po napadzie
Analiza zebranego materiału oraz działania operacyjne policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu pozwoliły szybko ustalić tożsamość osoby podejrzewanej o dokonanie napadu.
Jeszcze tego samego dnia, kilka godzin po zdarzeniu, mężczyzna został zatrzymany. Okazał się nim 42-letni obywatel Ukrainy.
W momencie zatrzymania funkcjonariusze zabezpieczyli przy nim między innymi pistolet hukowy oraz nóż, które według policji zostały tego dnia użyte do zastraszenia pracownika okradzionej firmy.
Trzy miesiące aresztu i zarzuty
Zatrzymany usłyszał zarzut dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznych narzędzi, kradzieży samochodu, telefonu i szafy pancernej wraz z zawartością, a także posiadania narkotyków, które miał przy sobie w chwili zatrzymania.
Prokurator z Prokuratury Rejonowej w Środzie Wielkopolskiej, po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zebranym przez śledczych z Komisariatu Policji w Kórniku, uznał, że konieczne jest wystąpienie o najsurowszy środek zapobiegawczy.
Sąd podzielił tę argumentację i orzekł trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Podejrzanemu grozi teraz kara do 20 lat pozbawienia wolności. Postępowanie w tej sprawie jest w toku, a mężczyznę obowiązuje domniemanie niewinności do czasu prawomocnego wyroku.