Prokuratura postawiła zarzuty łącznie 20 osobom w śledztwie dotyczącym korupcji przy egzaminach na prawo jazdy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Zielonej Górze. Wśród podejrzanych jest egzaminator, który na wniosek śledczych trafił na miesiąc do tymczasowego aresztu. Pozostali podejrzani to kandydaci na kierowców.

Wszystko zaczęło się od porannej akcji policji

We wtorek, 21 lipca, funkcjonariusze wydziału do walki z korupcją weszli do budynku WORD w Zielonej Górze. Zatrzymano egzaminatora, przeszukano pomieszczenia ośrodka i zabezpieczono dokumentację oraz służbowy telefon. Przez pierwsze dni śledczy nie zdradzali żadnych szczegółów, zasłaniając się dobrem postępowania.

Nalot policji na WORD w Zielonej Górze. Egzaminatorzy podejrzani o korupcję
Egzaminatorzy z zielonogórskiego WORD-u mogą mieć spory problem. Dziś rano do budynku wkroczyli policjanci z wydziału do walki z korupcją, przesłuchali kilka osób i rozpoczęli przeszukania. W tle jest podejrzenie, że pozytywny wynik egzaminu na prawo jazdy dało się w tym ośrodku po prostu kupić. Nalot policji na WORD

Konkrety pojawiły się dopiero w czwartek. Prokuratura poinformowała, że zarzuty usłyszało 20 osób - egzaminator oraz 19 kursantów. Chodzi o przyjmowanie i wręczanie korzyści majątkowych w związku z pełnieniem funkcji publicznej. A za to grozi nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Zatrzymany nadzorował innych egzaminatorów

Śledczy nie ujawnili personaliów zatrzymanego. Z medialnych ustaleń wynika jednak, że to nie szeregowy pracownik ośrodka. Mężczyzna miał odpowiadać w WORD za kontrolę prawidłowości egzaminów i nadzór nad pozostałymi egzaminatorami. Miał też zasiadać w komisji przy Ministerstwie Infrastruktury, która weryfikuje pytania na państwowe egzaminy na prawo jazdy, oraz w komisji sprawdzającej kwalifikacje kandydatów na instruktorów nauki jazdy.

Innymi słowy - łapówki miał brać człowiek, który sam pilnował, żeby egzaminy przebiegały uczciwie.

Kursanci też odpowiedzą

W tej sprawie zarzuty usłyszeli nie tylko przyjmujący, ale i wręczający. 19 kandydatów na kierowców jest podejrzanych o dawanie łapówek za zdany egzamin. Bo wręczenie korzyści majątkowej to takie samo przestępstwo jak jej przyjęcie. Do tego dochodzi ryzyko unieważnienia egzaminu i utraty prawa jazdy.

Śledztwo ma charakter rozwojowy i prokuratura nie wyklucza kolejnych zarzutów. Na razie dowody nie wskazują, żeby w procederze brał udział inny egzaminator. Nie wiadomo też, ilu egzaminów dotyczą podejrzenia.

Sam ośrodek uspokaja - mimo śledztwa wszystkie egzaminy odbywają się zgodnie z harmonogramem, a kandydaci mają stawiać się o wyznaczonych godzinach z wymaganymi dokumentami.

Jeśli ktoś kiedykolwiek proponował Wam "załatwienie" egzaminu za pieniądze, ta sprawa pokazuje, jak może się to skończyć. Uczciwe zdanie egzaminu to nie tylko kwestia prawa, ale i bezpieczeństwa na drodze.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Wielki rozłam w PiS. Jarosław Kaczyński ogłosił, że z partii odchodzi  ponad 30 posłów
Wielki rozłam w PiS. Jarosław Kaczyński ogłosił, że z partii odchodzi ponad 30 posłów
W Gdańsku zapalił się rower elektryczny. Bateria strzelała jak dobre fajerwerki w sylwestra
W Gdańsku zapalił się rower elektryczny. Bateria strzelała jak dobre fajerwerki w sylwestra