Rutynowy pomiar prędkości w niewielkiej gminie na Opolszczyźnie zamienił się w jedną z tych kontroli, po których kierowca nie wraca już do domu. 37-letni kierujący mazdą jechał 12 kilometrów na godzinę za szybko. To był jedyny drobiazg w całej tej sprawie. Dzień później siedział już w zakładzie karnym.

Dwanaście kilometrów za dużo

W niedzielę 26 lipca policjanci Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Namysłowie prowadzili na terenie gminy Wilków działania ukierunkowane na kontrolę prędkości. Ręczny miernik wskazał mazdę jadącą 62 kilometry na godzinę w obszarze zabudowanym, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50.

Za kierownicą siedział 37-letni mieszkaniec województwa dolnośląskiego. Standardowa procedura zakłada sprawdzenie danych w policyjnych systemach. Właśnie wtedy z prostej sprawy o mandat zrobiła się sprawa karna.

Dożywotni zakaz i cofnięte uprawnienia

Okazało się, że mężczyzna ma orzeczony przez sąd dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Dodatkowo miał cofnięte uprawnienia do kierowania.

To już wystarczyłoby, żeby zakończyć podróż na miejscu. Policjanci sprawdzili jednak także trzeźwość kierującego. Badanie wykazało 0,4 promila, co w świetle przepisów oznacza stan po użyciu alkoholu.

Lista wciąż się nie kończyła. W trakcie dalszych czynności funkcjonariusze ustalili, że 37-latek jest osobą poszukiwaną do odbycia kary pięciu miesięcy pozbawienia wolności.

KPP Namysłów

Powód podróży

Zapytany, skąd i dokąd jedzie, mężczyzna wyjaśnił, że odebrał swoją partnerkę z ośrodka leczenia uzależnień.

Kobieta siedziała obok niego w samochodzie. Miała ważne uprawnienia do kierowania, a po sprawdzeniu jej stanu trzeźwości i upewnieniu się, że może bezpiecznie prowadzić, policjanci przekazali jej auto. Mazda pojechała dalej. 37-latek został zatrzymany i przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Namysłowie.

Następnego dnia trafił za kraty

Tu ta historia różni się od dziesiątek podobnych. Kolejnego dnia mężczyzna trafił do zakładu karnego, żeby odbyć zasądzoną wcześniej karę. Zamiast zawiadomienia i terminu w sądzie dostał natychmiastowe wykonanie tego, przed czym się ukrywał.

Co go czeka poza odsiadką

37-latek odpowie za przekroczenie dopuszczalnej prędkości oraz prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu. Za jazdę po użyciu alkoholu grozi kara aresztu albo grzywna w wysokości nie niższej niż 2500 złotych oraz zakaz prowadzenia pojazdów.

Do tego dochodzą dwa zarzuty karne. Pierwszy dotyczy prowadzenia pojazdu mimo cofniętych uprawnień, za co grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Drugi to niestosowanie się do orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, zagrożone karą do 5 lat.

Skąd bierze się dożywotni zakaz

Sądy sięgają po dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów w najpoważniejszych przypadkach, między innymi przy ponownym prowadzeniu w stanie nietrzeźwości albo spowodowaniu wypadku pod wpływem alkoholu. To środek karny stosowany wobec osób, które zdaniem sądu nie powinny już nigdy siadać za kierownicą.

W praktyce taki zapis w systemie działa dopiero wtedy, gdy ktoś zatrzyma kierowcę do kontroli. Tym razem wystarczyło 12 kilometrów na godzinę ponad limit.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Lubi Pan bić kobiety?" Adam C., który miał brać udział w pobiciu ukraińskiej pary, odpowiadał na pytania podczas doprowadzania do sądu
„Lubi Pan bić kobiety?" Adam C., który miał brać udział w pobiciu ukraińskiej pary, odpowiadał na pytania podczas doprowadzania do sądu
Kobiece „W prawo" doprowadziło do kolizji. Nagranie trafiło do sieci
Kobiece „W prawo" doprowadziło do kolizji. Nagranie trafiło do sieci