Do nietypowej sytuacji doszło w jednym z lokali gastronomicznych w Sosnowcu. Klienci czekający na swoje zamówienie zwrócili uwagę na muzykę, która rozbrzmiewała z głośników podczas pracy obsługi. Z pozoru brzmiała jak zwykłe piosenka, jednak wystarczyło wsłuchać się w tekst, aby zrozumieć, że w miejscu publicznym taki utwór nie miał prawa się znaleźć. Nagranie z lokalu trafiło do sieci i błyskawicznie zaczęło zdobywać popularność.
Zwykła kolejka po kebaba i bardzo niezwykła muzyka
Na nagraniu widać codzienną scenę z baru z kebabem: klienci czekają na swoje zamówienia, a pracownicy uwijają się przy ladzie i na zapleczu. Wszystko wyglądałoby zupełnie normalnie, gdyby nie podkład muzyczny. Z głośników leciała bowiem wyjątkowo wulgarna przeróbka utworu disco polo, wypełniona po brzegi dosadnymi i obelżywymi słowami.
Chodzi o prześmiewczy kawałek "Antyczny napaleniec" internetowego twórcy występującego pod pseudonimem Gejtos. To utwór znany w polskim internecie od lat, ale wyłącznie jako żart dla wtajemniczonych. Jego tekst jest na tyle obsceniczny, że nie nadaje się do zacytowania nawet we fragmencie, a już na pewno nie do puszczania w lokalu pełnym klientów, do którego może wejść każdy, łącznie z dziećmi.
Obsługa najwyraźniej nie miała pojęcia, czego słucha
Najciekawsze w całej sytuacji jest to, że pracownicy baru zdawali się zupełnie nie zwracać uwagi na treść piosenki. Spokojnie zajmowali się przygotowywaniem posiłków, jakby z głośników leciał najzwyklejszy przebój z radia. Wszystko wskazuje na to, że obsługa, prawdopodobnie składająca się z obcokrajowców, po prostu nie rozumiała słów utworu i nie zdawała sobie sprawy, co tak naprawdę rozbrzmiewa w lokalu.
Dla polskich klientów kontrast był jednak aż nadto wyraźny. Goście baru zareagowali mieszanką rozbawienia i konsternacji. Z jednej strony trudno było powstrzymać śmiech, z drugiej niektórzy nie dowierzali, że taki utwór może lecieć w miejscu publicznym w porze, gdy do lokalu przychodzą zwykli klienci po jedzenie.
Internet nie miał litości
Nagranie szybko trafiło na TikToka, gdzie zaczęło zdobywać kolejne wyświetlenia. Internauci w komentarzach z rozbawieniem wskazują na barierę językową jako źródło całego zamieszania. Wielu z nich zwraca uwagę, że to klasyczny przykład sytuacji, w której ktoś włącza playlistę "z polskimi hitami", nie mając pojęcia, że któryś z utworów jest wulgarną przeróbką.
Część komentujących dzieli się też podobnymi historiami z innych miejsc: sklepów, warsztatów czy barów, gdzie zagraniczni pracownicy nieświadomie puszczali utwory, których treść daleko odbiegała od standardów miejsca pracy. Bo choć muzyka nie zna granic, to teksty piosenek już niestety tak.
Trudno powiedzieć, czy właściciel lokalu dowiedział się już o wpadce swojej załogi. Jedno jest pewne: po tym nagraniu playlist w sosnowieckim barze z kebabem prawdopodobnie czeka dokładny przegląd.