Wokalistka opowiedziała w podcaście „Bliskoznaczni" Katarzyny Nosowskiej i jej syna, że wierzy w magię, bo kilka razy zdarzyło jej się zmienić rzeczywistość samą siłą przekonania. Jako dowód podała historię z lotniska w Marrakeszu, gdzie samolot miał zawrócić z pasa startowego specjalnie po nią. Sama przyznaje, że do dziś nie wie, jak to zrobiła.

Margaret jest obecna w polskim show-biznesie od lat i znana nie tylko z wylansowanych przez siebie hitów, ale też z niekonwencjonalnego podejścia do życia. Na swoim koncie ma między innymi szamański ślub oraz apostazję. Tym razem w rozmowie z Katarzyną Nosowską i jej synem opowiedziała o swojej wierze w magię.

„Jak w coś bardzo wierzysz, to się ziszcza"

Wokalistka zaczęła od deklaracji. Powiedziała, że też wierzy w magię, bo kilka razy miała tego typu sytuacje, a rzecz polega na tym, że gdy w coś bardzo wierzysz, to się po prostu ziszcza. Zaraz potem przeszła do konkretu i zapowiedziała historię o tym, jak miała przypałową sytuację i siłą swojego mózgu zawróciła samolot. Dodała, że do dziś nie wie, jak to zrobiła.

Marrakesz, spóźnienie i nieświadomość

Rzecz działa się w Maroku. Margaret wracała z Marrakeszu do Warszawy razem z partnerem. Byli spóźnieni o godzinę, tylko że ona o tym nie wiedziała. Jak sama tłumaczy, źle przeczytała bilety i była święcie przekonana, że jej samolot odlatuje o osiemnastej.

Jej partner wiedział, że są spóźnieni. Uznał jednak, że nie będzie jej przeszkadzał, bo ona jest wariatką i może coś to da.

Wokalistka wbiegła więc na lotnisko z paszportem w dłoni, ponaglając wszystkich dookoła, że samolocik zaraz leci. Obsługa próbowała jej powiedzieć, że są spóźnieni. Ona w tym czasie poganiała partnera. Maszyna stała już na pasie startowym.

„Nie ma c*uja we wsi"

Zdaniem Margaret to właśnie wtedy zadziałała magia. Samolot zawrócił z pasa startowego specjalnie po nich, a stało się tak dlatego, że wokalistka szła w to z taką energią i taką siłą przekonania, opisaną przez nią samą dosadnym powiedzeniem o tym, że nie ma na to mocnych. Była pewna, że tym samolotem poleci, bo przecież się nie spóźniła.

Weszli na pokład. Pasażerowie zaczęli na nich buczeć. Margaret początkowo nie rozumiała dlaczego. Zajrzała do biletu dopiero po sugestii partnera i wtedy okazało się, że maszyna miała odlecieć godzinę wcześniej.

„Ta rzeczywistość się zmieniała"

Wokalistka podsumowała, że kilka razy w życiu miała tak, że przez to, iż była głęboko przekonana o swojej racji, rzeczywistość zmieniała się pod to, jak jej się wydawało. I to właśnie jest, jej zdaniem, magia.

Warto zwrócić uwagę na jeden element tej opowieści, który sama Margaret pomija. Cała historia zaczyna się od jej błędu, czyli źle przeczytanego biletu. Samolot nie zawrócił z pasa startowego dlatego, że ktoś czegoś bardzo chciał, tylko dlatego, że dwoje pasażerów pojawiło się na lotnisku godzinę po czasie i zrobiło wokół siebie wystarczająco dużo zamieszania. Buczenie pasażerów, którzy przez to czekali dłużej, jest w tej opowieści najbardziej wymownym szczegółem.

Historia trafiła do sieci i wywołała lawinę komentarzy. Pod tekstem Pudelka na ten temat zebrało się ich blisko trzysta.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
15 lat dla konkubenta, 2 lata dla matki. Jest wyrok w sprawie śmierci 13-miesięcznego Grzesia
15 lat dla konkubenta, 2 lata dla matki. Jest wyrok w sprawie śmierci 13-miesięcznego Grzesia
Zapytał internautów, które przedszkole w Poznaniu zaatakować. Miał maczetę i gotowy plan
Zapytał internautów, które przedszkole w Poznaniu zaatakować. Miał maczetę i gotowy plan