Koncert Skolima w Starym Sączu miał być zwykłym gorącym letnim wieczorem przy Stawach. W pewnym momencie wokalista przerwał jednak rutynę występu, zeskoczył ze sceny na dół i podszedł do chłopca poruszającego się na wózku inwalidzkim. Kucnął przy nim, podał mu mikrofon i razem zaśpiewali fragment „Dziewczyny pięknej". Przez plac przetoczyła się fala braw, a Bartek na kilka minut stał się gwiazdą wieczoru.

Wieczór przy Stawach

Koncert odbył się w czwartek 30 lipca na terenie ReMar Land przy starosądeckich Stawach. Zainteresowanie było ogromne, internetowa pula biletów rozeszła się jeszcze przed występem, a na miejsce ściągnęły tłumy z całego regionu. Wieczór nie obył się przy tym bez komplikacji, bo artysta dotarł do Starego Sącza z około półtoragodzinnym opóźnieniem, spowodowanym utrudnieniami drogowymi i korkami. Większość publiczności cierpliwie doczekała jednak do startu.

To był kolejny punkt szaleńczego letniego grafiku wokalisty. Konrad Skolimowski gra w tym sezonie po kilkanaście koncertów tygodniowo, w lipcu i sierpniu zaplanował ich ponad setkę, a zdarza się, że jednego dnia obsługuje więcej niż jedną scenę. Przy takim tempie występ w małopolskim miasteczku mógł być po prostu kolejną pozycją na liście.

Mikrofon dla Bartka

W trakcie koncertu wokalista zszedł jednak ze sceny na dół, w stronę barierek, i podszedł do młodego fana na wózku. Kucnął tuż obok niego i podał mu mikrofon. Wspólnie wykonali fragment „Dziewczyny pięknej", jednego z największych przebojów artysty, nagranego w duecie z Cleo.

Chłopiec śpiewał z uśmiechem, a muzyk cały czas go wspierał: przybijał piątki, podtrzymywał tempo, pilnował, by cała uwaga poszła w stronę Bartka. Skolim wielokrotnie zwracał się do zgromadzonych pod sceną, prosząc, żeby zrobili jak największy hałas i nagrodzili młodego fana brawami. Publiczność zareagowała entuzjastycznie, przez plac przeszła fala oklasków i okrzyków wsparcia.

Po wspólnym utworze i krótkiej rozmowie artysta wrócił na podest, ale na tym nie skończył. Jeszcze ze sceny ponownie przypomniał widowni o Bartku, podziękował mu za wspólny występ i poprosił o kolejną porcję aplauzu.

Całość została uwieczniona na nagraniu, które trafiło do sieci.

To u niego nie pierwszy raz

Warto zaznaczyć, że nie był to jednorazowy odruch. U Skolima takie sytuacje powtarzają się regularnie i stały się rozpoznawalnym elementem jego koncertów.

W czerwcu tego roku, podczas Święta Chęcin, wokalista jeszcze przed rozpoczęciem występu poprosił publiczność stojącą pod sceną, aby przepuściła bliżej barierek osoby poruszające się na wózkach i osoby z niepełnosprawnościami. Na zakończenie koncertu zaprosił na scenę dzieci, w tym dzieci z niepełnosprawnościami, tańczył z nimi przy muzyce, a potem podchodził do każdego z osobna, przybijał piątki i rozmawiał.

W sieci krążyło też nagranie z innego letniego występu, na którym artysta wpuścił osoby na wózkach pod samą scenę, żeby mogły oglądać koncert z bliska zamiast z tyłu tłumu. Materiał zebrał wtedy setki komentarzy podsumowujących sytuację jednym zdaniem: piękny gest.

Dlaczego to działa

Bezpośredni kontakt z publicznością to znak firmowy Skolima i element, który odróżnia jego koncerty od występów zza barierek. Wokalista schodzi ze sceny, wita się z ludźmi, wciąga ich do zabawy, a te momenty regularnie lądują potem w mediach społecznościowych i żyją tam własnym życiem, często dłużej niż relacje z samego koncertu.

W Starym Sączu efekt był dokładnie taki. Relacje z wieczoru odnotowały tłumy, zachód słońca i największe hity, ale to kilka minut spędzonych przy barierce z chłopcem na wózku okazało się tym, co uczestnicy zapamiętają najdłużej.

Bartek dostał mikrofon, brawa od kilku tysięcy osób i piosenkę zaśpiewaną razem z artystą, którego słucha. Reszta koncertu była już tylko tłem.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Od dzisiaj obowiązuje zakaz patostreamingu. Czy to koniec z galami patogal i transmisjami z sejmu?
Od dzisiaj obowiązuje zakaz patostreamingu. Czy to koniec z galami patogal i transmisjami z sejmu?
Ponad 19 godzin negocjacji na Bemowie. Mężczyzna przez ponad 19 godzin stał na parapecie 9. piętra
Ponad 19 godzin negocjacji na Bemowie. Mężczyzna przez ponad 19 godzin stał na parapecie 9. piętra