Koncert Skolima w Starym Sączu miał być zwykłym gorącym letnim wieczorem przy Stawach. W pewnym momencie wokalista przerwał jednak rutynę występu, zeskoczył ze sceny na dół i podszedł do chłopca poruszającego się na wózku inwalidzkim. Kucnął przy nim, podał mu mikrofon i razem zaśpiewali fragment „Dziewczyny pięknej". Przez plac przetoczyła się fala braw, a Bartek na kilka minut stał się gwiazdą wieczoru.
Wieczór przy Stawach
Koncert odbył się w czwartek 30 lipca na terenie ReMar Land przy starosądeckich Stawach. Zainteresowanie było ogromne, internetowa pula biletów rozeszła się jeszcze przed występem, a na miejsce ściągnęły tłumy z całego regionu. Wieczór nie obył się przy tym bez komplikacji, bo artysta dotarł do Starego Sącza z około półtoragodzinnym opóźnieniem, spowodowanym utrudnieniami drogowymi i korkami. Większość publiczności cierpliwie doczekała jednak do startu.
To był kolejny punkt szaleńczego letniego grafiku wokalisty. Konrad Skolimowski gra w tym sezonie po kilkanaście koncertów tygodniowo, w lipcu i sierpniu zaplanował ich ponad setkę, a zdarza się, że jednego dnia obsługuje więcej niż jedną scenę. Przy takim tempie występ w małopolskim miasteczku mógł być po prostu kolejną pozycją na liście.
Młody zapamięta to do końca życia pic.twitter.com/hNGATGOFZQ
— Bartek (@Vyrewolwerowany) August 1, 2026
Mikrofon dla Bartka
W trakcie koncertu wokalista zszedł jednak ze sceny na dół, w stronę barierek, i podszedł do młodego fana na wózku. Kucnął tuż obok niego i podał mu mikrofon. Wspólnie wykonali fragment „Dziewczyny pięknej", jednego z największych przebojów artysty, nagranego w duecie z Cleo.
Chłopiec śpiewał z uśmiechem, a muzyk cały czas go wspierał: przybijał piątki, podtrzymywał tempo, pilnował, by cała uwaga poszła w stronę Bartka. Skolim wielokrotnie zwracał się do zgromadzonych pod sceną, prosząc, żeby zrobili jak największy hałas i nagrodzili młodego fana brawami. Publiczność zareagowała entuzjastycznie, przez plac przeszła fala oklasków i okrzyków wsparcia.
Po wspólnym utworze i krótkiej rozmowie artysta wrócił na podest, ale na tym nie skończył. Jeszcze ze sceny ponownie przypomniał widowni o Bartku, podziękował mu za wspólny występ i poprosił o kolejną porcję aplauzu.
Całość została uwieczniona na nagraniu, które trafiło do sieci.
To u niego nie pierwszy raz
Warto zaznaczyć, że nie był to jednorazowy odruch. U Skolima takie sytuacje powtarzają się regularnie i stały się rozpoznawalnym elementem jego koncertów.
W czerwcu tego roku, podczas Święta Chęcin, wokalista jeszcze przed rozpoczęciem występu poprosił publiczność stojącą pod sceną, aby przepuściła bliżej barierek osoby poruszające się na wózkach i osoby z niepełnosprawnościami. Na zakończenie koncertu zaprosił na scenę dzieci, w tym dzieci z niepełnosprawnościami, tańczył z nimi przy muzyce, a potem podchodził do każdego z osobna, przybijał piątki i rozmawiał.
W sieci krążyło też nagranie z innego letniego występu, na którym artysta wpuścił osoby na wózkach pod samą scenę, żeby mogły oglądać koncert z bliska zamiast z tyłu tłumu. Materiał zebrał wtedy setki komentarzy podsumowujących sytuację jednym zdaniem: piękny gest.
Dlaczego to działa
Bezpośredni kontakt z publicznością to znak firmowy Skolima i element, który odróżnia jego koncerty od występów zza barierek. Wokalista schodzi ze sceny, wita się z ludźmi, wciąga ich do zabawy, a te momenty regularnie lądują potem w mediach społecznościowych i żyją tam własnym życiem, często dłużej niż relacje z samego koncertu.
W Starym Sączu efekt był dokładnie taki. Relacje z wieczoru odnotowały tłumy, zachód słońca i największe hity, ale to kilka minut spędzonych przy barierce z chłopcem na wózku okazało się tym, co uczestnicy zapamiętają najdłużej.
Bartek dostał mikrofon, brawa od kilku tysięcy osób i piosenkę zaśpiewaną razem z artystą, którego słucha. Reszta koncertu była już tylko tłem.