Rosyjski system przeciwlotniczy Pancyr, polując na drony nad Kotowskiem, przypadkowo ostrzelał... rosyjskie centrum logistyczne firmy Wildberries. Tak wynika z relacji krążących w sieci po nocnych atakach na magazyny giganta e-commerce w Elektrostalu i Kotowsku. W ogniu zginęło osiem osób, a około 50 zostało rannych. Sprzedawcom, którzy stracili cały towar, firma odmawia wypłaty odszkodowań, powołując się na regulamin wprowadzony zaledwie kilka dni wcześniej.

Pancyr trafił we własny magazyn

Według relacji publikowanych w sieci ogień w centrum logistycznym Wildberries miał wzniecić rosyjski system przeciwlotniczy Pancyr. Zestaw, próbując strącić drony operujące nad Kotowskiem, miał przypadkowo ostrzelać magazyn należący do rosyjskiego giganta handlu internetowego. Chaos widać na nocnych nagraniach z Kotowska, które zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych.

Do zdarzeń doszło równolegle w dwóch lokalizacjach, w Elektrostalu pod Moskwą oraz w Kotowsku. Według oficjalnych doniesień w atakach na oba magazyny Wildberries zginęło osiem osób, a około 50 zostało rannych.

Pracownicy: nie pozwolono nam wyjść z płonącego budynku

Najpoważniejsze zarzuty dotyczą przebiegu ewakuacji. Pracownicy spalonego magazynu w Elektrostalu twierdzą, że podczas ataku dronów nie pozwolono im opuścić płonącego budynku.

Siostra jednego z pracowników relacjonowała kanałowi Post-, że gdy magazyn już płonął, a sąsiednie budynki dosłownie znikały, kierowniczka zmiany miała powtarzać, żeby zachować spokój i nie wpuszczać nikogo, mimo trwających ataków. Według tej relacji budynki oznaczone numerami 4 i 6 przestały istnieć, a mimo to nie wydano polecenia ewakuacji.

W końcu, jak twierdzą świadkowie, pracownicy sami wyważyli bramy załadunkowe i wydostali się na zewnątrz. Inny rozmówca kanału Post- twierdzi, że podczas ewakuacji ludzi początkowo zgromadzono w jednym z budynków, a właściwa ewakuacja ruszyła dopiero wtedy, gdy zniszczenie sąsiedniego obiektu stało się widoczne gołym okiem.

Odszkodowania? Firma umywa ręce

Drugą falę oburzenia wywołała polityka odszkodowawcza Wildberries. Rosyjscy sprzedawcy współpracujący z platformą zaczęli masowo skarżyć się, że odmówiono im wypłaty jakiejkolwiek rekompensaty za utracony towar.

Powód? Nowy regulamin, który wszedł w życie 7 lipca, stanowi, że firma nie ponosi odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku ataków dronów lub innych działań wojskowych. Timing okazał się dla sprzedawców fatalny.

Jeden z nich zgłosił utratę 1500 artykułów o wartości 1,7 miliona rubli w pożarze magazynu pod Moskwą. Inny stwierdził, że platforma zmusiła go do podpisania zgody na nowy regulamin dosłownie w zeszłym tygodniu, a teraz stracił 10 tysięcy kompletów ubranek dziecięcych bez prawa do jakiegokolwiek odszkodowania. Z towarów magazynowanych pod Moskwą nie zostało praktycznie nic.

Gorzki obraz sytuacji oddają komentarze samych handlarzy, którzy z rozpaczy zaczęli ironizować: komu spalony wentylator dla ochłody, komu spalony makaron.

Straty liczone w milionach, pytania o odpowiedzialność

Pożary strawiły ogromną część zgromadzonego towaru, a dla wielu drobnych sprzedawców oznacza to finansową katastrofę bez szans na odzyskanie choćby części pieniędzy. Jednocześnie relacje pracowników o utrudnianej ewakuacji stawiają pod znakiem zapytania to, jak zarządzano sytuacją w chwili zagrożenia.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Jechała rowerem z dwójką dzieci, gdy uderzyła w nich 27-latka. Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie
Jechała rowerem z dwójką dzieci, gdy uderzyła w nich 27-latka. Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie
Bójka po ostatnim gwizdku w finale Mistrzostw Świata. Argentyńczycy zamiast pogratulować zaczęli bić hiszpańskich zawodników.
Bójka po ostatnim gwizdku w finale Mistrzostw Świata. Argentyńczycy zamiast pogratulować zaczęli bić hiszpańskich zawodników.