W czwartkowy wieczór 30 lipca, dokładnie w dniu otwarcia 32. Pol'and'Rock Festival, w centrum Czaplinka rozszczelnił się beczkowóz. Na skrzyżowaniu ulic Dworcowej i Wałeckiej na jezdnię wylała się cuchnąca ciecz, a ulicę trzeba było całkowicie zamknąć. Nagranie błyskawicznie ruszyło w sieć z opisem, że cysterna „zgubiła ładunek fekaliów" na trasie dojazdowej do festiwalu. Oficjalne ustalenia mówią jednak co innego: to nie były ścieki, transport nie miał żadnego związku z imprezą Jurka Owsiaka, a całość była zbiegiem okoliczności.
Czwartkowy wieczór na Dworcowej
Do zdarzenia doszło w godzinach wieczornych, w samym środku miasta. Beczkowóz stracił szczelność na skrzyżowaniu dwóch ruchliwych ulic, a jego zawartość wylała się bezpośrednio na jezdnię. Ze względów bezpieczeństwa oraz z uwagi na konieczność dokładnego umycia nawierzchni odcinek został zamknięty dla ruchu. Na miejsce skierowano służby, które zabezpieczyły teren i przystąpiły do ograniczania skutków wycieku.
Moment i miejsce nie mogły być gorsze. Tego samego dnia na lotnisku Czaplinek Broczyno otwierano bramy 32. edycji Pol'and'Rock Festival, a przez Czaplinek przejeżdżały tysiące uczestników zmierzających na pole namiotowe. Festiwal trwał od 30 lipca do 1 sierpnia i przyciągnął do gminy tłumy z całej Polski oraz z zagranicy. Nagranie z zalanej ulicy trafiło więc na najbardziej podatny grunt, jaki można sobie wyobrazić.
Pierwszy komunikat i lawina komentarzy
Sytuacji nie ułatwiła treść pierwszego oficjalnego komunikatu gminy, opublikowanego 31 lipca. Urząd informował wtedy mieszkańców o „wycieku nieczystości z beczki asenizacyjnej", zapewniał, że powiadomiono wszystkie właściwe służby, oraz że trwają czynności zmierzające do ustalenia sprawcy zdarzenia i okoliczności awarii. W tym samym komunikacie pojawiła się informacja, że Zakład Gospodarki Komunalnej w Czaplinku podstawi beczkę z wodą, by zapewnić mieszkańcom dostęp do bezpiecznej wody pitnej.
Dla internetu to wystarczyło. Sformułowanie „beczka asenizacyjna" w powszechnym rozumieniu oznacza szambiarkę, a więc transport ścieków bytowych. Do tego dołożono kontekst festiwalowy i powstała opowieść o cysternie z fekaliami, która rozlała ładunek na drodze na Pol'and'Rock. Wersja rozeszła się szybciej niż jakiekolwiek sprostowanie.
Ładunek jechał do biogazowni
Kolejny komunikat urzędu doprecyzował kluczową kwestię. Gmina napisała już nie o nieczystościach, lecz o wycieku płynnych odpadów gastronomicznych. Poinformowała też, że sprawca zdarzenia został ustalony i prowadzi na terenie zalanej nieruchomości działania mające na celu uprzątnięcie odpadów. Pod komunikatem podpisała się Katarzyna Trzcińska, zastępca kierownika Referatu Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
Najpełniejsze wyjaśnienie przyniósł jednak komunikat skierowany do mieszkańców po zakończeniu czynności wyjaśniających. Wynika z niego, że przeprowadzone ustalenia nie wykazały zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi, a prace związane z usuwaniem zanieczyszczeń prowadzi właściciel firmy realizującej przewóz.
Ustalono również, że był to transport krajowy z województwa wielkopolskiego do zachodniopomorskiego. Przewożony ładunek stanowił substrat przeznaczony do zasilania biogazowni i nie zawierał substancji chemicznych ani materiałów niebezpiecznych. Zdarzenie określono jako nieszczęśliwy zbieg okoliczności, który nie był wynikiem działania umyślnego. Firma przewozowa od momentu jej ustalenia współpracuje z gminą i, jak podkreślono, nie uchyla się od odpowiedzialności.
Czym właściwie jest substrat do biogazowni
Ta różnica ma znaczenie i warto ją rozłożyć na czynniki pierwsze. Biogazownie produkują metan w procesie beztlenowej fermentacji materii organicznej. Wsadem, czyli właśnie substratem, bywają odpady rolnicze, kiszonki, gnojowica, osady, ale też płynne odpady z branży spożywczej i gastronomicznej: pozostałości z zakładów przetwórczych, resztki produkcyjne, tłuszcze, przeterminowana żywność w formie płynnej.
Taki ładunek jest cuchnący, kleisty i potrafi skutecznie zdemolować nawierzchnię drogi pod względem zapachowym, ale to nie to samo co ścieki bytowe z szamba. Nie zawiera też substancji chemicznych, co potwierdził urząd. Przewozi się go cysternami łudząco podobnymi do wozów asenizacyjnych, co w praktyce oznacza, że przypadkowy obserwator nie ma szans odróżnić jednego od drugiego. I to jest sedno całego nieporozumienia.
Badania wody nad jeziorem Czaplino
Choć oficjalne ustalenia mówią o braku zagrożenia, gmina zachowała ostrożność. W związku z bliskością jezior, w porozumieniu z Państwową Powiatową Stacją Sanitarno Epidemiologiczną, zlecono wykonanie badań jakości wód na terenie kąpieliska nad jeziorem Czaplino. Urząd zapowiedział, że o dalszych działaniach oraz o wynikach badań będzie informował na bieżąco.
To standardowa procedura przy każdym wycieku materii organicznej w pobliżu zbiornika wodnego. Duża dawka substancji organicznej w wodzie potrafi zaburzyć jej parametry mikrobiologiczne i tlenowe niezależnie od tego, czy pochodzi z szamba, czy z zakładu przetwórstwa spożywczego.
Gdzie festiwal, a gdzie beczkowóz
Warto zestawić geografię. Teren festiwalowy to lotnisko w Broczynie, kilkanaście kilometrów od centrum Czaplinka, gdzie funkcjonuje własna infrastruktura sanitarna, a przez cały czas trwania imprezy PKS Złocieniec uruchomił dodatkowe kursy na trasie Czaplinek, Pol'and'Rock Festival, lotnisko Broczyno.
Do wycieku doszło natomiast na miejskim skrzyżowaniu, a pojazd realizował przejazd między dwoma województwami z ładunkiem przeznaczonym dla zakładu energetycznego. Jedynym punktem wspólnym z festiwalem była data i to, że przez miasto akurat wtedy przetaczały się tysiące ludzi z telefonami w rękach.
Ferment większy niż wyciek
Profil, który opublikował nagranie, sam później zamieścił oficjalny komunikat gminy i dość dosadnie odniósł się do osób powielających niesprawdzoną wersję, apelując o weryfikację informacji przed jej rozpowszechnianiem. Trudno się dziwić. Od jednego filmiku bez kontekstu do ogólnopolskiej opowieści o „fekaliach na trasie na Pol'and'Rock" minęły w tym przypadku godziny.
Sprzątanie prowadzi firma przewozowa, wyniki badań wody z kąpieliska mają zostać podane przez urząd. Sam wyciek zniknie z nawierzchni znacznie szybciej niż wersja wydarzeń, która zdążyła obiec pół kraju.