Na skrzyżowaniu ulic św. Tomasza i Floriańskiej w Krakowie doszło do kolizji z udziałem hulajnogi elektrycznej. Na miejsce przyjechała karetka i policja. W trakcie czynności okazało się, że pojazd jest w stanie rozpędzić się do 45 km/h, a kierujący nim prawdopodobnie miał zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wezwano biegłego sądowego.
Do zdarzenia doszło 10 lipca 2026 roku około godziny 5:35 w ścisłym centrum Krakowa. Według relacji autora nagrania kolizja nastąpiła z winy kierującego hulajnogą. Poszkodowanym zajęła się załoga karetki, czynności na miejscu prowadziła policja.
45 km/h to nie jest hulajnoga
Kluczowa okazała się kwestia samego pojazdu. Jak podaje autor nagrania, policjanci ustalili, że hulajnoga rozpędza się do 45 km/h. Nie chodzi o prędkość w momencie zderzenia, bo ta nie jest znana, lecz o parametr samej konstrukcji. I to właśnie ten parametr wyprowadza pojazd poza kategorię, do której formalnie miałby należeć.
Zderzenie z hulajnogą w Krakowie!
— StopCham (@Stop_Cham) July 15, 2026
"W dniu 10.07.2026 około godz. 5:35-5:40(godzina na nagraniu niezmieniona), na skrzyżowaniu dróg św. Tomasza z Floriańską doszło do kolizji(z winy kierującego "hulajnogą"). Na miejsce przyjechała karetka oraz policja. W trakcie czynności… pic.twitter.com/VN5Qf0oiX7
Przepisy są w tej sprawie precyzyjne. Hulajnoga elektryczna z definicji ma konstrukcyjne ograniczenie prędkości do 20 km/h. Pojazd, który potrafi jechać ponad dwa razy szybciej, nie jest już hulajnogą elektryczną w rozumieniu prawa, tylko pojazdem mechanicznym, ze wszystkimi tego konsekwencjami: obowiązkiem rejestracji, ubezpieczenia i posiadania uprawnień do kierowania.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa różnica jest jeszcze bardziej dosłowna. Przy 45 km/h droga hamowania rośnie kilkukrotnie, a energia kinetyczna w momencie zderzenia jest ponad pięć razy większa niż przy 20 km/h. Kierujący nie ma przy tym żadnej struktury pochłaniającej energię, pasów ani karoserii. Jest po prostu stojącą sylwetką na dwóch małych kółkach.
Zakaz na zakazie
Sytuację komplikuje miejsce zdarzenia. Znajduje się ono w strefie zamieszkania, a dodatkowo na ulicy Floriańskiej, którą poruszał się kierujący, obowiązuje zakaz ruchu pojazdów mechanicznych. Jeśli ustalenia co do prędkości maksymalnej hulajnogi się potwierdzą, oznacza to, że pojazd w ogóle nie miał prawa się tam znaleźć.
Do tego dochodzi kwestia samego kierującego. Według relacji autora nagrania prawdopodobnie obowiązywał go zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ta informacja pozostaje niepotwierdzona i wymaga weryfikacji przez organy prowadzące sprawę. Jeśli jednak okaże się prawdziwa, sprawa przestaje być zwykłą kolizją drogową. Kierowanie pojazdem mechanicznym wbrew orzeczonemu zakazowi to przestępstwo z artykułu 244 Kodeksu karnego, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat pięciu.
Dlaczego wezwano biegłego
Powołanie biegłego sądowego jest w tej sprawie logiczną konsekwencją. To właśnie od jego opinii zależy odpowiedź na pytanie, które przesądza o całej kwalifikacji zdarzenia: czym formalnie był pojazd, którym poruszał się uczestnik kolizji.
Biegły musi ustalić parametry konstrukcyjne, moc silnika i rzeczywistą prędkość maksymalną. Sprawdzi też, czy pojazd był modyfikowany, bo rynek „odblokowywania" hulajnóg elektrycznych, czyli zdejmowania fabrycznych ograniczeń prędkości, funkcjonuje w Polsce zupełnie jawnie. Instrukcje krążą po forach, a usługę można zamówić w wielu serwisach. Z perspektywy właściciela to kwestia kilku minut i kilku kliknięć w aplikacji.
Z perspektywy prawa to zmiana kategorii pojazdu.
Problem szerszy niż jedno zdarzenie
Kraków od lat mierzy się z problemem hulajnóg w ścisłym centrum. Wąskie uliczki Starego Miasta, tłumy turystów, strefy zamieszkania i ograniczenia ruchu tworzą warunki, w których każdy szybki pojazd jest zagrożeniem. Zderzenie z pieszym przy prędkościach, do jakich zdolne są takie konstrukcje, może skończyć się tragicznie, bo ani kierujący, ani pieszy nie mają wtedy realnej możliwości reakcji.
Rozjazd między tym, co przepisy zakładają, a tym, co faktycznie jeździ po ulicach, jest przy hulajnogach szczególnie duży. Regulacje opisują pojazd o mocy do 250 W i prędkości do 20 km/h. Po miastach jeżdżą konstrukcje o mocy liczonej w kilowatach, osiągające prędkości porównywalne z motorowerami, ale traktowane przez użytkowników i część otoczenia jak zabawka.
Sprawa jest w toku, a kwalifikacja prawna zdarzenia zależy od opinii biegłego i ustaleń policji.