Sobotnie popołudnie nad jeziorem Dzierżno Duże w Rzeczycach zamieniło się w demolkę. Kierowca Volvo z ponad 1,8 promila alkoholu w organizmie staranował 10 zaparkowanych przy plaży pojazdów i najechał na rozłożony namiot. 30-letniego obywatela Ukrainy zatrzymali sami plażowicze, gdy jego auto zaklinowało się między samochodami. Mimo że mężczyzna miał już sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, sąd zdecydował jedynie o dozorze policyjnym.
Demolka przy plaży
Do zdarzenia doszło 15 sierpnia przed godziną 16:00 w rejonie ulicy Piaskowej w Rzeczycach, nad popularnym wśród mieszkańców Śląska jeziorem Dzierżno Duże. Jak informuje policja, kierowca Volvo poruszał się między zaparkowanymi przy plaży pojazdami, kolejno je uszkadzając. Rozbił łącznie 10 aut: dwa kampery i osiem samochodów osobowych, wśród nich Opla, Forda, Citroëna, Seata, Range Rovera, Mercedesa i Audi. Najechał też na rozstawiony namiot. Na szczęście w środku nikogo nie było.
Uszkodzeniu uległo także Volvo, którym kierował 30-latek. Właściciele rozbitych pojazdów przyjechali nad jezioro z całego regionu, m.in. z Rybnika, Gliwic, Chorzowa i Wodzisławia Śląskiego, a nawet z województw łódzkiego i opolskiego.
30-letni ukrainiec w Volvo, który w sobotnie popołudnie na plaży w Rzeczycach uszkodził 10 zaparkowanych samochodów, był nietrzeźwy. Badanie wykazało ponad 1,8 promila w jego organizmie. Mężczyzna miał również obowiązujący zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych… pic.twitter.com/hI6xpHdZu6
— Bartosz Piekarski (@BartekPiekarsky) August 19, 2026
Zatrzymali go plażowicze
Świadkowie od początku próbowali powstrzymać kierowcę. Udało się dopiero wtedy, gdy Volvo zaklinowało się między dwoma samochodami. Plażowicze przytrzymali 30-latka do przyjazdu policji.
Badanie trzeźwości wykazało, że mieszkający w Żorach obywatel Ukrainy miał w organizmie ponad 1,8 promila alkoholu. To nie wszystko. Jak ustalili policjanci, mężczyzna miał również obowiązujący sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Tylko dozór policyjny
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Gliwicach. Mimo skali zniszczeń, stanu nietrzeźwości i złamanego zakazu, sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego jedynie dozoru policyjnego. 30-latek nie trafił do aresztu. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości wbrew sądowemu zakazowi grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Policja po raz kolejny apeluje o reagowanie na niebezpieczne zachowania kierowców. Tym razem to właśnie zdecydowana postawa wypoczywających nad jeziorem osób pozwoliła przerwać niszczycielski rajd.