W sieci szybko rozchodzi się nagranie opublikowane przez kierowczynię jeżdżącą na aplikacji, znaną na TikToku jako svoya.taksystka. Do jej zaparkowanego samochodu podszedł mężczyzna, który namawiał ją na kurs za gotówkę, z pominięciem systemu. Kobieta kategorycznie odmówiła, a jej czujne pytanie o urząd skarbowy wywołało w komentarzach gorącą dyskusję: czy to była kontrola, prowokacja, czy po prostu klient szukający okazji?

"Kto za to mandat będzie płacić?"

Sytuacja wyglądała niepozornie. Nieznajomy mężczyzna podszedł do stojącego auta i zapytał kierowczynię, czy podwiezie go za gotówkę, bez zamawiania kursu przez aplikację. Kobieta od razu zaznaczyła, że przejazdy może realizować wyłącznie przez oficjalną platformę i kursów "z ulicy" nie bierze.

Mężczyzna nie odpuszczał i dopytywał, czy na pewno musi to iść przez aplikację. Wtedy kierowczyni postawiła sprawę jasno. "Kto za to mandat będzie płacić?", zapytała wprost, po czym dorzuciła pytanie, które stało się hitem komentarzy: czy rozmówca nie jest przypadkiem z urzędu skarbowego. Poinstruowała go, że jeśli zamówi przejazd w aplikacji i system przydzieli zlecenie właśnie jej, chętnie go zabierze. Mężczyzna podziękował i odszedł.

Kontrola, prowokacja czy zwykły cwaniak?

Tego, kim był nieznajomy, z nagrania nie sposób ustalić: nie okazał żadnej legitymacji ani się nie przedstawił. W grę wchodzą co najmniej trzy scenariusze: kontrola służb, klient liczący na tańszy kurs poza systemem albo zwykła ustawka pod zasięgi.

Podejrzenia kierowczyni nie biorą się jednak znikąd. Krajowa Administracja Skarbowa od 2022 roku dysponuje narzędziem tak zwanego nabycia sprawdzającego: funkcjonariusz incognito kupuje usługę i sprawdza, czy sprzedawca zaewidencjonuje ją na kasie fiskalnej. Przewozy na aplikację są też regularnie kontrolowane. Tylko w pierwszej połowie tego roku w Warszawie policja, Straż Graniczna i urząd celno-skarbowy sprawdziły łącznie 1928 pojazdów wykorzystywanych do przewozu osób.

Dla kierowcy zgoda na kurs "na lewo" to poważne ryzyko. Poza mandatem w grę wchodzi odpowiedzialność za nieewidencjonowanie obrotu, a w skrajnych przypadkach nawet zarzut wykonywania przewozów niezgodnie z licencją. Niezależnie od tego, kim był tajemniczy pasażer, bohaterka nagrania przeszła więc ten test wzorowo, a internauci w komentarzach są zgodni, że jej zasada "wszystko przez aplikację" to najlepsze ubezpieczenie w tym zawodzie.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Nazywam się Konrad Skolimowski i mam 21 lat”. Debiut Skolima w „Disco Star” zakończył się odpadnięciem
„Nazywam się Konrad Skolimowski i mam 21 lat”. Debiut Skolima w „Disco Star” zakończył się odpadnięciem
Marianna Schreiber twierdzi, że wyśmiano ją na Orlenie. Nikt nie pomógł jej z kontrolką w aucie
Marianna Schreiber twierdzi, że wyśmiano ją na Orlenie. Nikt nie pomógł jej z kontrolką w aucie