Policja zatrzymała 46-letnią kobietę i 34-letniego mężczyznę w związku z atakiem na dwoje ukraińskich dzieci w Bydgoszczy. Do zdarzenia doszło w piątek 14 sierpnia w parku niedaleko dworca kolejowego. Zarzuty usłyszała tylko kobieta. Sprawę skomentował premier Donald Tusk, który nazwał atakowanie dzieci "antypolskim działaniem".

Wyzwiska i wykręcona ręka

Ofiarami napaści padło rodzeństwo z Ukrainy: 14-letnia dziewczynka i jej 12-letni brat. Według komunikatu Konsulatu Generalnego Ukrainy w Gdańsku dzieci zostały zaatakowane przez parę dorosłych z małym psem tylko dlatego, że rozmawiały między sobą po ukraińsku. Napastnicy mieli najpierw wyzywać dzieci i grozić im, a następnie wykręcić rękę jednemu z nich i zniszczyć zabawkowego drona należącego do chłopca. Odłamkami zabawki rzucali w 12-latka, powodując u niego zadrapania.

Wersja policji nieco różni się od relacji dyplomatów. Rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy mł. insp. Monika Chlebicz przekazała, że dzieciom w parku zwrócono uwagę na używanie drona, a z relacji przekazanej matce wynika, że w rozmowie pojawił się też wątek ich narodowości. Śledczy prowadzą sprawę w kierunku przestępstwa na tle narodowościowym.

Matka dzieci zgłosiła zdarzenie telefonicznie jeszcze w piątek, a w poniedziałek złożyła formalne zawiadomienie.

Bydgoszcz: dorośli zaatakowali rodzeństwo z Ukrainy. “Bo rozmawiali po ukraińsku”
Do ataku doszło 14 sierpnia w parku przy dworcu kolejowym w Bydgoszczy. Ofiarami padło rodzeństwo z Ukrainy: 14-letnia dziewczynka i jej 12-letni brat. Według Konsulatu Generalnego Ukrainy w Gdańsku para dorosłych zaatakowała dzieci tylko dlatego, że rozmawiały między sobą po ukraińsku. Sprawą zajmuje się policja. Najpierw wyzwiska, potem

Tusk: zgłoście się sami

Sprawa odbiła się szerokim echem po komunikacie ukraińskiego konsulatu. We wtorek, przed posiedzeniem rządu, głos zabrał premier Donald Tusk, który zwrócił się bezpośrednio do poszukiwanych wówczas sprawców. "Mam dla nich informację, do końca tygodnia zostaniecie złapani" - zapowiedział, dodając, że lepiej będzie dla nich, jeśli sami zgłoszą się na policję. Podkreślił też, że atakowanie dzieci to działanie antypolskie, a Polacy zawsze byli dumni z tego, jak traktują dzieci szukające w kraju gościny.

Kilka godzin później policja poinformowała o zatrzymaniu 46-letniej kobiety i 34-letniego mężczyzny, których wygląd odpowiadał rysopisom podawanym przez świadków.

Zarzuty tylko dla kobiety

Po przesłuchaniach zarzuty usłyszała wyłącznie 46-latka. Chodzi o znieważenie na tle narodowościowym, naruszenie nietykalności cielesnej małoletniego oraz uszkodzenie mienia. Kobieta nie przyznała się do winy. Nie kwestionowała swojej obecności na miejscu, ale przedstawiła inny przebieg zdarzenia niż ten wynikający z relacji dzieci. Została objęta dozorem policyjnym.

Zatrzymany razem z nią 34-latek nie usłyszał żadnych zarzutów i ma w sprawie status świadka. Śledczy nadal wyjaśniają dokładny przebieg piątkowego zajścia i rolę obu osób.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Marianna Schreiber twierdzi, że wyśmiano ją na Orlenie. Nikt nie pomógł jej z kontrolką w aucie
Marianna Schreiber twierdzi, że wyśmiano ją na Orlenie. Nikt nie pomógł jej z kontrolką w aucie
„Bóg tak chciał, żeby postawić tę Maryję”. Karkosikowie wyjaśniają, dlaczego wydali 100 mln zł na pomnik
„Bóg tak chciał, żeby postawić tę Maryję”. Karkosikowie wyjaśniają, dlaczego wydali 100 mln zł na pomnik