Maja Chwalińska właśnie skończyła najlepsze trzy tygodnie w swoim życiu - przeszła od kwalifikacji do finału Roland Garros. A potem usiadła w studiu TNT Sports naprzeciwko Andre Agassiego i usłyszała coś, co rozkleić może każdego.

"Serio!?"

Kiedy powiedziano Chwalińskiej, że w studio będzie Agassi, jej reakcja była natychmiastowa i absolutnie szczera. „Serio!?" - wykrzyknęła. Po chwili dodała, że „jak się tym nie stresowała, to teraz się zaczęła".

Trudno o bardziej ludzką odpowiedź. Bo Andre Agassi to nie jest po prostu były dobry tenisista. To człowiek, który wygrał wszystkie cztery Wielkie Szlemy, złoty medal olimpijski i 60 turniejów rangi ATP. Jedna z najważniejszych postaci w historii całego sportu.

Polecamy całość jednak sama wypowiedź chwalącego Agassiego od 5 minuty

"Nie sądzę, żeby ludzie w pełni rozumieli, co to znaczy"

Kiedy Agassi zabrał głos, nie serwował okrągłych formułek. Mówił konkretnie i z przekonaniem - tak, jak człowiek, który sam przeszedł przez ten sport od podszewki.

„Przeszłaś przez kwalifikacje i dotarłaś do finału - to jedno z najtrudniejszych, najtrudniejszych wyzwań w całym naszym sporcie. Nie sądzę, żeby ludzie w pełni rozumieli, co to tak naprawdę oznacza - kiedy zaczynasz w kwalifikacjach i musisz wygrywać mecz za meczem, żeby w ogóle dostać się do drabinki głównej, a potem dalej wygrywasz z zawodniczkami, które są na tym poziomie od lat. To jest niezwykle trudne do zrobienia - fizycznie i psychicznie" - powiedział Agassi.

A potem dorzucił słowa, które rozeszły się po całym internecie.

„Nie rozpraszaj się artykułami prasowymi, nie rozpraszaj się zwycięstwami i porażkami. Bo co się dzieje - ludzie będą próbowali definiować cię na podstawie kilku tygodni lub kilku meczów, a tak nie buduje się niczego trwałego w tym sporcie. Rozwijaj się, bo jesteś darem dla tego sportu."

"Andre, przestań"

Chwalińska słuchała tego wszystkiego z wyraźnym onieśmieleniem. Kiedy Agassi skończył, odpowiedziała rozbrajająco - „Andre, przestań" - i wyglądała dokładnie tak, jak wyglądałby każdy z nas w tej sytuacji.

Legenda jednak nie zamierzała hamować. Dodała jeszcze wprost: „Myślę, że wszyscy widzą, jak dobra jesteś - nie tylko pod względem wyników tutaj, ale w tym, jak się zachowywałaś, jak rywalizowałaś i co pokazałaś na korcie. Dziękuję, że się z nami tym podzieliłaś."

"Nie wiem, co zrobiłam, żeby na to zasłużyć"

Chwalińska ze swojej strony mówiła o wdzięczności - i robiła to w sposób, który trudno podrobić.

„Szczerze nie wiem, co zrobiłam, żeby na to zasłużyć. Zaczęłam turniej, próbując po prostu przebrnąć przez kwalifikacje, mecz za meczem - i nagle jestem w finale Wielkiego Szlema. Jestem po prostu bardzo wdzięczna za wszystko, co się wydarzyło" - mówiła Polka.

Odniosła się też do emocji, które jej gra wywoływała u kibiców przez cały turniej.

„Czuję emocje, które moja gra wywołuje w ludziach. Kiedy jestem na korcie, to czuję. A potem uświadamiam sobie, ile to znaczyło dla innych - nie tylko dla mnie. To sprawia, że całe doświadczenie staje się czymś znacznie większym niż tylko tenis."

Agassi: "To przypomina, dlaczego w ogóle oglądamy ten sport"

Ośmiokrotny triumfator Wielkiego Szlema podsumował całą historię Chwalińskiej jednym zdaniem, które trafia w samo sedno.

„To, co wszyscy teraz czujemy, to poczucie, że kiedy dobre rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom - czujemy się dobrze. Kiedy widzisz kogoś, kto przechodzi przez kwalifikacje, przez drabinkę, i ciągle znajduje sposób, żeby wygrać - to przypomina każdemu, dlaczego w ogóle oglądamy ten sport."

Chwalińska wjechała na Roland Garros z rankingiem 114 na świecie. Wyjeżdża z niego z miejscem w historii tenisa i - według prognoz - pozycją około 21. na liście WTA. Oraz błogosławieństwem Agassiego. Co więcej nie trzeba?

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Browar za browarem za kierownicą autobusu miejskiego. Reakcja świadka zapobiegła tragedii
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem
Po ciężkiej walce Marianna wypoczywa nad basenem. Chwali się o 10 lat młodszym partnerem