Chorwacja ma swój odpowiednik polskich parawaniarzy. To "kradljivci plaža", czyli "złodzieje plaż": osoby, które wieczorem lub nocą zostawiają na piasku ręczniki, leżaki i dmuchańce, żeby zarezerwować sobie najlepsze miejsce na kolejny dzień. W Makarskiej właśnie skończyła się dla nich taryfa ulgowa. Każdego ranka służby przeczesują plaże i pakują wszystkie porzucone rzeczy na pakę, a akcje będą powtarzane tak długo, aż zjawisko zniknie.
Pełny pick-up ręczników i dmuchańców
Problem w Makarskiej, jednym z najpopularniejszych kurortów Dalmacji, narastał od lat. Najbardziej pożądane fragmenty plaży, te zacienione i położone blisko wody, były "zaklepane" jeszcze przed świtem, choć ich właściciele zjawiali się dopiero kilka godzin później. Inni plażowicze przychodzili rano i zastawali rozłożone rzeczy bez żywej duszy w pobliżu.
Krótki filmik z tiktaka jak Chorwaci w Makarskiej robią porządki z typkami zwanymi kradljivci plaža > złodzieje plaż, czyli odpowiednikiem naszych parawaniarzy. Codziennie rano, elegancko :) pic.twitter.com/l3bMCcqqtM
— Alex Popović (@DolniVodonice1) August 17, 2026
Miasto postanowiło działać. W poranne patrole zaangażowano ekipy komunalne, strażników miejskich i pracowników zarządu nabrzeża, którzy zbierają wszystkie pozostawione bez opieki przedmioty. Skala zjawiska najlepiej pokazuje efekt jednej z ostatnich akcji: zebrane ręczniki i dmuchańce wypełniły całego pick-upa.
"Będziemy powtarzać akcje"
Służby komunalne nie ukrywają, że to dopiero początek. "Będziemy powtarzać działania polegające na zbieraniu porzuconych przedmiotów tak długo, jak długo będą osoby, które odmawiają zaakceptowania jasno wskazanych zasad korzystania z miejskich plaż", zapowiedziano w komunikacie.
Jeszcze ostrzej jest w sąsiednim Tučepi, gdzie już wcześniej wprowadzono mandaty do 130 euro za zostawienie ręcznika na plaży. Mimo to zacienione miejsca potrafią być tam zajęte już około 6.30 rano.
Ciekawostką jest to, że choć polskim turystom od razu przypomniano o rodzimych parawaniarzach, w dyskusjach pod nagraniami z akcji sami Chorwaci przyznają, że miejsca najczęściej rezerwują ich rodacy. Jedno jest pewne: w Makarskiej ręcznik zostawiony na noc można od teraz traktować jako pożegnany.