Ta historia mogła zakończyć się po kilku minutach. Mogłaby, gdyby nie wyjątkowo słaba pamięć 42-latka co do własnych deklaracji. Mężczyzna najpierw zapewniał policjanta z piaseczyńskiej drogówki, że doskonale zna przepisy, wie o ciążącym na nim zakazie i na pewno nie wsiądzie pijany za kierownicę. Chwilę później funkcjonariusz przyłapał go za kółkiem tego samego samochodu. Teraz odpowie nie tylko on, ale również kobieta, która udostępniła mu auto.
Mazda przy przejściu dla pieszych
W minionym tygodniu policjant piaseczyńskiej drogówki zwrócił uwagę na Mazdę zaparkowaną przy przejściu dla pieszych w rejonie ulic Chyliczkowskiej i Armii Krajowej. Pojazd pozostawiono w miejscu, w którym z pewnością nie powinien się znaleźć, więc funkcjonariusz postanowił ustalić, do kogo należy i dlaczego stoi akurat tam.
Chwilę później przy samochodzie pojawił się 42-latek z kanistrem paliwa. Mężczyzna tłumaczył, że poprzedniego wieczoru jego kolega próbował dojechać do domu, ale w aucie nagle skończyło się paliwo. Pojazd został w ten sposób unieruchomiony i pozostawiony na chodniku.
☝️ Ta historia mogłaby zakończyć się po kilku minutach. Mogłaby, gdyby nie wyjątkowo słaba pamięć 42-letniego mężczyzny co do własnych deklaracji.
— Policja Piaseczno (@PolicjaPiasecz1) June 23, 2026
W minionym tygodniu policjant piaseczyńskiej drogówki, zwrócił uwagę na Mazdę zaparkowaną przy przejściu dla pieszych w rejonie ul.… pic.twitter.com/EbwoAvEJfM
Zna przepisy, ale wyczuwalny alkohol
Podczas sprawdzania mężczyzny w policyjnych systemach informacyjnych okazało się, że 42-latek nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Co więcej, od mężczyzny wyczuwalna była woń alkoholu.
Mimo to mężczyzna zapewniał, że samochodem nie przyjechał i nie zamierza nim jechać, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji, jakie grożą za takie zachowanie. Wszystko brzmiało rozsądnie i odpowiedzialnie.
Auto odebrać miała trzeźwa kobieta
Kilka minut później na miejsce przyszła 52-latka, która miała pomóc odebrać auto. Kobieta posiadała uprawnienia, była trzeźwa i nie było żadnych przeciwwskazań, by to ona wsiadła za kierownicę i ruszyła w drogę.
Wydawałoby się, że cała sytuacja została w ten sposób wyjaśniona, a sprawa zakończona. Szybko okazało się jednak, że tylko się tak wydawało.
Powrót na Chyliczkowską i strzał w dziesiątkę
Chwilę później policjant postanowił jeszcze raz pojawić się na ulicy Chyliczkowskiej. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Funkcjonariusz po chwili zauważył jadącą Mazdę, za której kierownicą nie siedziała już kobieta, lecz mężczyzna.
Był to dokładnie ten sam 42-latek, który kilka minut wcześniej tłumaczył, że nie ma prawa jazdy, wie o ciążącym na nim zakazie i nigdzie nie zamierza jechać, bo jest pod wpływem alkoholu.
Blisko promila i odpowiedzialność karna
Mężczyznę poddano badaniu, które wykazało, że ma on blisko 1 promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Próba przechytrzenia policjanta zakończyła się więc zatrzymaniem i odpowiedzialnością karną.
42-latek odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz bez wymaganych uprawnień. Odpowiedzialności nie uniknie również 52-latka, która udostępniła samochód osobie znajdującej się pod wpływem alkoholu i nieposiadającej prawa jazdy.
Postępowanie w tej sprawie objęte jest nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie.
Rozsądek zamiast łutu szczęścia
Ta historia pokazuje, jak może skończyć się brak rozsądku, zwłaszcza gdy ktoś najpierw przekonuje policjanta, że doskonale zna przepisy i konsekwencje ich łamania, a chwilę później postanawia udowodnić coś zupełnie przeciwnego. Policja przypomina, że na drodze znacznie lepiej sprawdza się rozsądek niż liczenie na łut szczęścia.