11-letni Marcel, gwiazda TikToka z setkami tysięcy obserwujących, był bohaterem czerwcowego wydania „Pytania na śniadanie". TVP przedstawiła go jako chłopca z ogromną wiedzą o motoryzacji, który „lata na jednym kółku". W wyemitowanym materiale widać, jak robi to na osiedlowych uliczkach i skrzyżowaniach. Ponad dwa miesiące później nagranie wróciło w mediach społecznościowych, a internauci pytają, dlaczego publiczna telewizja pokazuje dziecko na elektrycznym motocyklu jako wzór pasji.
„Patologia serwowana na śniadanie"
Materiał pojawił się na antenie 5 czerwca, ale burzę wywołał dopiero teraz, gdy fragmenty zaczęły krążyć na X. Komentujący zwracają uwagę, że pokazany w programie jednoślad to elektryczny motocykl, potocznie nazywany sur-ronem, czyli sprzęt bez homologacji drogowej, którym po ulicy nie może jeździć nikt. A 11-latek nie ma i mieć nie może żadnych uprawnień: najniższa kategoria prawa jazdy, AM na motorower, dostępna jest od 14. roku życia.
Telewizja śniadaniowa promuje nieletniego bez uprawnień latającego na jednym kole sprzętem bez homologacji xD
— deZeZed (@deZeZed) August 20, 2026
A Wy się dziwicie jakim cudem rodzice kupują swoim dzieciom takie sprzęty.
W telewizji mówili, że to super pasja! pic.twitter.com/OegGdIBzI5
„Publiczna telewizja właśnie dała zielone światło kolejnym surroniarzom i ich rodzicom. Bo skoro w TVP mówią, że to fajna przygoda, to czemu nie kupić dziecku takiego sprzętu i puścić je na ulicę?" pisze jeden z użytkowników. Inni relacjonują, że prowadzący zachwycali się „super pasją" i „ogromną wiedzą o motoryzacji" chłopca.
Co pokazała TVP
Sama stacja w opisie odcinka na TVP VOD przedstawia Marcela jako twórcę, który zasłynął dzięki wiedzy o samochodach i motocyklach oraz pasji do carspottingu, a jego konta są prowadzone pod nadzorem rodziców. Tytuł materiału brzmi wprost: „Marcel – chłopiec, który lata na jednym kółku".
W nagraniach wykorzystanych w programie chłopiec jedzie na tylnym kole między blokami i przez skrzyżowania. Nie pada przy tym ani słowo o tym, że taki pojazd nie jest dopuszczony do ruchu, a dziecko nie ma prawa nim kierować po drodze publicznej.
Problem, który wraca co tydzień
Dyskusja nie bierze się znikąd. Elektryczne motocykle i crossy bez tablic to w ostatnich miesiącach stały temat policyjnych komunikatów. Tylko w sierpniu media opisywały przypadki 16-latków zatrzymanych na niezarejestrowanych crossach w Piasecznie i Sułkowicach pod Krakowem. W obu sprawach rodzice dostali po 3000 zł mandatu za udostępnienie pojazdu osobie bez uprawnień, a sprawy nastolatków trafiły do sądów rodzinnych. Policja za każdym razem apeluje do rodziców, by nie kupowali dzieciom sprzętu, którym nie wolno jeździć po drogach.
Na tym tle materiał TVP trafia w czuły punkt. Część komentujących broni chłopca, wskazując, że to utalentowany dzieciak z realną wiedzą, a nie „surroniarz" z osiedla. Spór nie dotyczy jednak Marcela, lecz tego, czy telewizja publiczna powinna takie treści pokazywać jako atrakcję, bez jednego zdania o zasadach i bezpieczeństwie.