Klienci siłowni Zdrofit w biurowcu Europlex na warszawskim Mokotowie byli przez wiele godzin pokazywani na żywo w internecie, nie mając o tym pojęcia. Kamerę wnosił na treningi streamer działający pod pseudonimem Kuwerku, który nagrywał także w szatni. Transmisjom towarzyszyły wulgarne komentarze widzów na temat wyglądu przypadkowych osób. Sprawę ujawniła stołeczna "Gazeta Wyborcza", a właściciel sieci zapowiedział konsekwencje.
Screen od znajomego
O wszystkim dowiedziała się jedna z klientek klubu, Andżelika, której znajomy przesłał stopklatkę z transmisji. Na kadrze widać ją w trakcie ćwiczeń. "Kompletnie nie wiedziałam, kim jest ten facet, dopóki nie zobaczyłam swojego wypiętego tyłka w internecie" powiedziała "Wyborczej". Kobieta zgłosiła sprawę obsłudze i kierownictwu klubu.
Kilkanaście godzin na żywo, do 4 tys. widzów
Mężczyzna o imieniu Paweł, znany w sieci jako Kuwerku, prowadzi wielogodzinne transmisje na platformie OmeTV. Potrafi nadawać kilkanaście godzin dziennie, a w szczytowych momentach ogląda go blisko cztery tysiące osób. Widzowie oglądają całą jego drogę: przejazd elektrycznym monocyklem, przygotowania do treningu i ćwiczenia ze sztangą. W tle kamera rejestruje innych klientów, słychać też ich rozmowy.
Ze sprzętem streamer wchodził również do szatni. Podczas jednej z transmisji widzowie komentowali przebierającego się mężczyznę, pojawiały się też sugestie, by wejść z kamerą do damskiej szatni. Komentarze pod relacjami bywały obraźliwe i wulgarne, dotyczyły głównie wyglądu nagrywanych osób. Sam Kuwerku nie brał w nich udziału, ale też na nie nie reagował.
Z licznika widocznego podczas nagrań wynika, że transmisje przynoszą mu od kilkuset do kilku tysięcy złotych.
Regulamin zakazuje filmowania
Regulamin sieci Zdrofit zabrania fotografowania i filmowania w celach komercyjnych bez zgody klubu. Jolanta Jędrysek, rzeczniczka Benefit Systems, do którego należy sieć, przekazała, że w przypadku potwierdzenia naruszeń klub może zacząć od rozmowy managera z klubowiczem i wezwania do zaprzestania, a w uzasadnionych przypadkach wypowiedzieć umowę. Firma przypomina też, że osoby nagrywane powinny wyrazić wyraźną zgodę na utrwalanie wizerunku.
Streamer nie odpowiedział na pytania dziennikarzy "Wyborczej".