Coraz droższe steki i polędwice zaczęły znikać ze szwedzkich sklepów Lidl na tyle często, że sieć postanowiła działać. W kilku placówkach mięso trafiło za zamknięte szklane gabloty - rozwiązanie, które zwróciło uwagę klientów i mediów. Teraz Lidl potwierdza, że rezygnuje z tego pomysłu, ale nie z walki z kradzieżami.
Zamknięte na klucz
Przez pewien czas w części szwedzkich sklepów Lidl droższe gatunki mięsa były trzymane w zamkniętych gablotach za szkłem. Rozwiązanie wzbudziło zainteresowanie wśród klientów i pytania o skalę problemu kradzieży mięsa.
Sprawa nabrała rozgłosu, gdy zdjęcia i nagrania z takich placówek zaczęły krążyć w szwedzkich mediach społecznościowych. Widok zamkniętej lady z wołowiną czy stekami - typowy dotąd raczej dla drogich jubilerów niż dyskontów - stał się symbolem nowej rzeczywistości handlu detalicznego w Szwecji.
Sieć zmienia taktykę
Lidl potwierdził, że testował zamykanie mięsa w gablotach, ale rozwiązanie to nie miało stać się stałym elementem. Według rzeczniczki prasowej Ingrid Arinell, sieć chce, by mięso było bardziej dostępne dla klientów, dlatego zamiast gablot wprowadzane będą elektroniczne zabezpieczenia antykradzieżowe bezpośrednio na opakowaniach.
To oznacza przejście na system znany już z innych krajów: naklejki RF lub etykiety RFID naklejane bezpośrednio na produkt, które uruchamiają alarm przy próbie wyniesienia towaru bez dezaktywacji przy kasie. Najczęściej w ten sposób zabezpieczane są produkty droższe i szczególnie narażone na kradzieże, takie jak wołowina czy łosoś.
Podobne działania Lidl testował już wcześniej w innych krajach. W Niemczech sieć oznaczała mięso żółtymi kartkami z napisem "artykuł zabezpieczony" już w 2022 roku, a w kolejnych latach etykiety RF trafiły na coraz więcej produktów w kolejnych placówkach. W Belgii zabezpieczenia antykradzieżowe pojawiły się na opakowaniach wędzonego łososia w wybranych sklepach w Brukseli, Flandrii i Walonii - do programu pilotażowego wybrano specjalnie placówki z najwyższą liczbą kradzieży. Jednocześnie w Wielkiej Brytanii sieć testuje system kamer nad kasami samoobsługowymi, który wykrywa nieprawidłowe skanowanie produktów.
Skala problemu w Szwecji
To, co dzieje się w szwedzkich sklepach Lidl, jest odbiciem znacznie szerszego problemu. Według raportu Szwedzkiej Federacji Handlu roczne straty związane z kradzieżami w szwedzkich sklepach wynoszą 10,5 miliarda koron szwedzkich - to wzrost o ponad 20 procent od 2021 roku. Co więcej, sklepy wydają na środki bezpieczeństwa tyle samo, ile wynosi wartość skradzionych towarów. Te koszty ostatecznie odbijają się na klientach w postaci wyższych cen.
Z danych barometru bezpieczeństwa Szwedzkiej Federacji Handlu wynika, że w trzecim kwartale 2024 roku aż 45 procent sklepów w Szwecji padło ofiarą kradzieży, włamań, oszustw, gróźb lub przemocy. Powszechne wprowadzenie kas samoobsługowych stworzyło przy tym nowe pole do nadużyć - liczba kradzieży wzrosła o 20 procent w ciągu zaledwie dwóch lat.
Gdzie granica?
Zamknięte gabloty z mięsem stały się symbolem zmieniającego się podejścia sklepów do ochrony towarów. To, co jeszcze niedawno kojarzyło się wyłącznie z alkoholem i elektroniką, stopniowo obejmuje kolejne kategorie produktów spożywczych. W Wielkiej Brytanii zabezpieczenia antykradzieżowe pojawiły się już wcześniej nawet na maśle i serze. Niemieccy eksperci z EHI Retail Institute ostrzegali, że straty sklepów z tytułu kradzieży osiągnęły skalę poważnie zagrażającą handlowi.
Lidl w Szwecji odpowiada na ten trend, stawiając na mniej inwazyjne z punktu widzenia klienta, ale równie skuteczne rozwiązanie - elektroniczne zabezpieczenia bezpośrednio na produktach. Pytanie, czy to wystarczy, pozostaje na razie bez odpowiedzi.
Źródła: Fri Köpenskap | Skandynawiainfo